Po kontrowersyjnym referendum z 2014 roku w sprawie ograniczenia napływu imigrantów z sąsiadujących ze Szwajcarią krajów Unii Europejskiej oraz w obliczu największego od II wojny światowej kryzysu imigracyjnego, z jakim zmaga się obecnie Unia, Szwajcarzy w głosowaniu wzmocnią prawicowe partie antyimigracyjne – wynika z przedwyborczych sondaży.

Okazuje się, że kwestia napływu imigrantów jest dla Szwajcarów znacznie ważniejsza niż gospodarcze problemy alpejskiego kraju, które są konsekwencją znacznie umocnienia się franka.

„To co plasuje się na szczycie przedwyborczych obaw Szwajcarów, to imigracja, kwestie azylowe i kryzys uchodźców, z którym zmagamy się dziś w Europie. Jest to bardzo mocno wyczuwalne” – komentuje prof. Georg Lutz, politolog z Uniwersytetu w Lozannie.

Szwajcarski parlament (Zgromadzenie Federalne) przypomina pod pewnymi względami amerykański Kongres – jedna izba jest reprezentacją szwajcarskiej populacji (Rada Narodowa z 200 deputowanymi), druga izba to z kolei reprezentacja 26 szwajcarskich kantonów (Rada Kantonów z 46 przedstawicielami kantonów).

Nadchodzące wybory najprawdopodobniej nie zmienią polityki szwajcarskiego rządu, co w dużej mierze wynika ze specyfiki szwajcarskiego systemu politycznego. Otóż szwajcarski rząd, zwany Radą Federalną, zawsze składa się z 7 osób, które reprezentują największe partie w parlamencie. Taki podział władz w szwajcarskim rządzie jest nazywany „magiczną formułą” i daje dostęp do władzy największym partiom politycznym. Dodatkowo w szwajcarskim rządzie muszą zasiadać przedstawiciele głównych grup językowych tego federalnego kraju.

W takim systemie politycznym, gdzie istnieje 25 partii, system wyborczy jest dość skomplikowany, a największe partie zawsze współtworzą rząd, nie istnieje partia, o której można powiedzieć, że jest zwycięzcą wyborów. Nawet jeśli dochodzi do zmian w proporcjach członków rządu, których wystawiają największe partie, to nie pociąga to za sobą dużych zmian w polityce Berna – wyjaśnia prof. Lutz.

Antyimigrancka i nastawiona na fiskalny konserwatyzm Szwajcarska Partia Ludowa (SVP), prawdopodobnie pozostanie największą partią, nieco umacniając swój wynik. Drugą pozycję zachowa Socjaldemokracja (SD), a zaraz za nią uplasuje się probiznesowa Radykalno-Demokratyczna Partia Szwajcarii (FDP). Czwarte najwyższe poparcie najpewniej zachowa partia chadecka (CVP) – wynika z sondaży.

Oprócz napływu imigrantów, czynnikiem, który może wzmocnić pozycję partii konserwatywnych w nadchodzących wyborach, jest osłabienie szwajcarskiego wzrostu gospodarczego ze względu na mocnego franka – podkreślają politolodzy. Mimo tego, to imigranci pozostają czołowym tematem politycznych debat w kraju. Prawie jedna czwarta szwajcarskiej populacji (ok., 2 mln z 8 mln osób), nie ma szwajcarskiego obywatelstwa.

Nowy rząd, znając nastroje społeczne ws. imigrantów, będzie musiał się zmierzyć z problemem europejskich kwot w taki sposób, aby nie ucierpiały relacje handlowe Szwajcarii z krajami Unii Europejskiej.

Wybory w Szwajcarii nie oznaczają zmiany rządu. Partie prawicowe zapewne wzmocnią swoją pozycję, ale dopiero okaże się, czy będzie miało to realne przełożenie na wpływ w łonie rządu. W dużej mierze będzie to zależało od rodzaju kandydata, jakie największe partie wystawią do tworzenia rządu.

>>> Czytaj też: Zmowa największych banków świata? Szwajcaria zbada oszustwa w handlu złotem