Holenderskie władze dodają, że ten pomysł jest na razie wstępnie analizowany, ale w Brukseli można usłyszeć, że takie propozycje są niebezpieczne.

>>> Czytaj też: Życie po Schengen. Jak będzie wyglądać podzielona Europa?

Dziś w belgijskiej stolicy spotkali się unijni ministrowie spraw wewnętrznych, by rozmawiać o bezpieczeństwie w Unii. Holandia na tym spotkaniu swojego pomysłu oficjalnie nie przedstawiła. Od propozycji do realizacji jeszcze długa droga, ale Holandia już sondowała, czy cztery kraje byłyby gotowe do zacieśnionej współpracy, tak by obywatele całej piątki cieszyli się swobodą podróżowania przy podniesionych szlabanach granicznych. Ale Holandia na forum unijnym na razie go nie przedstawia. "To jest temat na spotkanie poświęcone kryzysowi migracyjnemu" - powiedział w Brukseli holenderski minister odpowiedzialny za sprawiedliwość Ard Van der Steur.

Polska na razie podchodzi spokojnie do tych zapowiedzi. "Poczekajmy na oficjalne stanowiska. Na razie słyszymy w prasie takie enuncjacje. Najważniejsze są oficjalne stanowiska" - skomentował w Brukseli minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak. Propozycja Holandii jest przede wszystkim odczytywana jako presja na Włochy i Grecję, by zgodnie z procedurami uważnie rejestrowały i identyfikowały uchodźców - w przeciwnym razie znajda się poza wąską grupą. Można też usłyszeć, że to byłaby kara dla krajów, które nie chcą przyjmować uchodźców - głównie krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

W Brukseli mówi się, że jeśli Holandii wystarczy determinacji, to można sobie wyobrazić, że pięć krajów zacieśni współpracę i w ramach strefy Schengen stworzy wąski krąg. A to oznaczałoby uciążliwe kontrole przy wjeździe do tych państw dla obywateli pozostałych krajów, w tym Polski. Jak podkreśla korespondentka Polskiego Radia Beata Płomecka, by wprowadzić zmiany w funkcjonowaniu całej strefy Schegnen, trzeba też zmian traktatowych. Jednak pięć krajów, jeśli będzie chciało, zawsze może powołać się na zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego i opuścić szlabany graniczne. Najpierw na 10 dni, później na miesiąc, pół roku i wreszcie na dwa lata. Zapewne te państwa musiałyby się przed Komisją Europejską wytłumaczyć, ale choć teraz ten pomysł wydaje się trudny w realizacji, to nie jest niemożliwy. 

>>> Czytaj też: Polska zostanie wyrzucona ze strefy Schengen?