Korpus mógłby przejąć kontrolę nad granicami nawet przy sprzeciwie zainteresowanego państwa. Chodzi o pilnowanie zewnętrznej granicy Unii, którą ma między innymi Polska na wschodzie.

Około dwóch tysięcy funkcjonariuszy ma być gotowych do wysłania na granicę w ciągu kilku dni od podjęcia decyzji. Tę decyzję podejmowałaby Komisja Europejska, nawet jeśli kraj, który zmaga się z presją migracyjną byłby temu przeciwny. To kontrowersyjny pomysł, bo wiąże się z koniecznością oddania części suwerenności. "To będzie ważna propozycja i można ją też nazwać śmiałą propozycją" - mówił rzecznik Komisji Europejskiej Margaritis Schinas.

Ten plan jednak nie wszystkim się podoba. "To znaczy, że byłaby to struktura niedemokratyczna, niezarządzana przez państwa narodowe, podległa nie wiadomo komu. To jest zadziwiające" - mówił wczoraj w Brukseli minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Oczywiście nie od razu unijna straż graniczna przejmowałaby kontrolę.
Najpierw kraj członkowski byłby wezwany do usunięcia uchybień i po jakimś czasie na granice państwa członkowskiego trafiłyby europejskie oddziały. Komisja chce, by unijna straż graniczna i przybrzeżna miała własny budżet i własny sprzęt. Ale by tak się stało i by mogła ona interweniować, zgodę muszą jeszcze dać państwa członkowskie.

>>> Czytaj też: Uchodźcy pomogą Turcji dostać się do UE? Kolejny rozdział negocjacji akcesyjnych otwarty