Paradoksalnie jednak, decyzja ta – choć będzie przełomem pod kątem prawnym – prawdopodobnie nie wpłynie istotnie na notowania ropy naftowej, zaś na sam eksport tego surowca może zadziałać z opóźnieniem.

Zakaz eksportu ropy naftowej w USA to pozostałość z lat siedemdziesiątych XX wieku. Jego wprowadzenie było wtedy odpowiedzią na arabskie embargo na eksport ropy, które doprowadziło do gwałtownej zwyżki cen tego surowca. Zakaz eksportu ropy z USA miał być więc sposobem na utrzymanie cen paliw na relatywnie niskich poziomach w przyszłości i zapewnienie krajowi większego bezpieczeństwa energetycznego. Jednak w ostatnich latach, gdy produkcja ropy naftowej w USA znacząco wzrosła na skutek rewolucji łupkowej, coraz częściej zaczęto poddawać w wątpliwość zasadność utrzymywania zakazu eksportu. Możliwe, że głosowanie na ten temat w Kongresie odbędzie się jeszcze w tym tygodniu – i jest duża szansa na przegłosowanie zniesienia zakazu eksportu.

Wiele wskazuje jednak na to, że decyzja ta niewiele zmieni w globalnym handlu ropą naftową. Chociaż traderzy zaznaczają, że dopuszczenie do zagranicznej sprzedaży ropy naftowej z USA może zmniejszać nieefektywności na tym rynku, to zapowiadają jednocześnie, że bynajmniej eksport nie ruszy lawinowo. Po pierwsze dlatego, że w samych Stanach Zjednoczonych potrzebna jest duża część wyprodukowanej tam dobrej jakości ropy (i wciąż USA importują ten surowiec); a po drugie dlatego, że po prostu nie ma zbytu na amerykańską ropę za granicą w obliczu dużych ilości tego surowca sprzedawanych przez inne kraje.

A tymczasem wczoraj notowania amerykańskiej ropy naftowej radziły sobie słabo ze względu na dane dotyczące zapasów tego surowca w USA. Zapasy te w minionym tygodniu wzrosły o 4,8 mln baryłek według raportu amerykańskiego Departamentu Energii. Jest to wynik rozbieżny z oczekiwaniami rynkowymi, które zakładały nieznaczny spadek zapasów. W rezultacie, wczoraj cena ropy WTI dotarła z powrotem do okolic 35 USD za baryłkę i dzisiaj rano porusza się blisko wczorajszych minimów.

Cena złota w górę po komunikacie FOMC

Zgodnie z oczekiwaniami, pierwsza reakcja inwestorów na rynku złota na ogłoszenie podwyżki stóp procentowych w USA była nieintuicyjna: cena złota powędrowała bowiem w górę, co wynikało z faktu, że podwyżka stóp była już uwzględniona w cenach tego surowca. Jednak już kolejne godziny przynosiły coraz większą siłę podaży. Trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę umocnienie amerykańskiego dolara, które z zasady negatywnie wpływa na ceny złota.

Z technicznego punktu widzenia, sytuacja na rynku złota wczoraj się nie zmieniła. Obecnie notowania tego kruszcu wciąż poruszają się w konsolidacji w okolicach 1060-1080 USD za uncję. To, co będzie się działo w najbliższych dniach na tym rynku, będzie zależeć przede wszystkim od sytuacji na dolarze. Rynek złota wciąż narażony jest na short-covering, ale jeśli dolar będzie się jednak nadal umacniał, to w najbliższych dniach można oczekiwać próby zejścia notowań złota na tegoroczne minima.

>>> Czytaj więcej: Historyczna decyzja za Oceanem. Fed podnosi stopy procentowe