Wynagrodzenia członków zarządów banków należą do najwyższych w naszym kraju. Z tego punktu widzenia one być może szokują. Ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że w niektórych przypadkach zarządy i ich kompetencje są gwarancją bezpieczeństwa banków – mówi Andrzej Jakubiak, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego.

Z naszych wyliczeń wynika, że 97 członków zarządów i rad nadzorczych giełdowych banków zarobiło w ub.r. brutto co najmniej milion złotych.

Najdroższym zarządem banku w Polsce było w ub.r. kierownictwo Pekao. Wynagrodzenia członków zarządu – jeśli policzyć nie tylko zasadniczą płacę, ale też premie, w tym te, które zostały wypłacone w postaci tzw. akcji fantomowych (to bonus, którego wartość zależy od wyceny walorów danej instytucji na giełdzie), czy często spotykane u menedżerów obcokrajowców dodatki z tytułu wykonywania pracy poza swoim krajem – wyniosły tam niemal 26,5 mln zł brutto.

Koszt utrzymania zarządu stanowił w Pekao 1,2 proc. skonsolidowanego zysku – mniej było tylko w państwowym PKO BP, gdzie jeszcze kilka lat temu wysokość płac ograniczała ustawa kominowa, oraz w Banku Zachodnim WBK, gdzie płace członków zarządu są wyraźnie mniejsze niż w bankach o porównywalnej wielkości.

Na trzecim miejscu w zestawieniu łącznych wydatków na wynagrodzenia członków zarządu znalazł się BGŻ BNP Paribas. Koszty zarządu były tam w dodatku niemal dwukrotnie wyższe od wypracowanego zysku. Powodem jest niedawna fuzja Banku BGŻ z BNP Paribas Bank Polska. Zysk jest niższy ze względu na koszty integracji. Za to zarząd połączonego banku należy do najliczniejszych na naszym rynku.

Wynagrodzenie odpowiadające jednej trzeciej rocznego zysku dostał w ub.r. zarząd Getin Noble Banku. To w głównej mierze efekt niskiego wyniku (w IV kw. ze względu na upadłość SK Banku i konieczność wygospodarowania pieniędzy na składkę do Funduszu Wsparcia Kredytobiorców bank miał stratę, w konsekwencji dołączył do instytucji, które będą realizować postępowanie naprawcze). Poziom wynagrodzeń podniósł z kolei transfer z Banku Millennium wiceprezesa Artura Klimczaka, który odpowiada za realizację nowej strategii „banku relacyjnego”. Getin Noble zaznacza, że część z tych pieniędzy jest uwarunkowana zatrudnieniem w banku przez okres 5 lat i będzie pomniejszać wartość premii odroczonej za okres kolejnych 5 lat. Nie zmienia to faktu, że Klimczak znalazł się w ub.r. na czwartym miejscu wśród najlepiej wynagradzanych członków zarządów krajowych banków i wyprzedził dużą grupę prezesów.

Nie był jednak jedynym nieprezesem w czołówce. Szóstą pozycję zajmuje Misbah Ur-Rahman-Shah z Banku Handlowego. Nie tylko nie jest on prezesem, ale w ub.r. nie pracował już w Handlowym. Otrzymał natomiast bonusy przysługujące za lata 2009–2014.

Osobną kategorię stanowią wynagrodzenia członków rad nadzorczych. Tu w ub.r. nastąpił spadek z 24,3 mln do 22,5 mln zł. To w dużej mierze efekt mniejszych wypłat z Getin Noble Banku i Getin Holdingu dla głównego właściciela – Leszka Czarneckiego, który jest przewodniczącym rad obu spółek.

>>> Polecamy: Ile banki zarobią w 2016 roku? Oto prognozy KNF