Europejski Bank Centralny upoważnił 6 września 2012 roku Europejski System Banków Centralnych (ESBC) do nabywania na rynkach wtórnych obligacji skarbowych państw członkowskich należących do strefy euro. Program ten, potocznie nazywany „programem OMT”, miał zdaniem prezesa EBC Mario Draghiego na celu przywrócenie prawidłowego funkcjonowania polityki monetarnej w strefie euro.

Program nie został wdrożony - sama zapowiedź wystarczyła do osiągnięcia pożądanego efektu na rynkach finansowych.

Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł 16 czerwca 2015 roku, że program OMT jest zgodny z prawem Unii. Ów program skupu obligacji skarbowych na rynkach wtórnych nie przekracza kompetencji EBC w zakresie polityki pieniężnej i nie narusza zakazu bezpośredniego finansowania państw członkowskich - uznali sędziowie.

>>> Czytaj też: Co czeka Adama Glapińskiego? [ANALIZA]

W ogłoszonym we wtorek orzeczeniu niemiecki TK uznał za słuszne argumenty Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. "Senat (izba niemieckiego TK) ma co prawda nadal zastrzeżenia, czuje się jednak związany orzecznictwem Trybunału w Luksemburgu" - powiedział prezes TK Andreas Vosskuhle. Jak dodał, europejska wspólnota prawa uległa w wyniku tego postępowaniu wzmocnieniu.

TK w Karlsruhe zobowiązał parlament i rząd niemiecki do stałej kontroli decyzji podejmowanych przez EBC. Warunkiem uznawania tych decyzji jest przestrzeganie przez EBC własnych reguł. W przypadku naruszenia tych zasad konieczna jest interwencja ze strony organów władzy w Niemczech - uważa TK.

Do niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego wpłynęło szereg skarg dotyczących udziału Deutsche Bank (niemieckiego banku federalnego) w realizacji omawianego programu oraz rzekomej bezczynności rządu federalnego oraz parlamentu wobec tego programu.

Skarżący, którzy wnieśli te skargi, podnieśli, że program OMT, po pierwsze, nie jest objęty mandatem EBC i narusza zakaz bezpośredniego finansowania państw członkowskich należących do strefy euro, oraz po drugie, że jest on sprzeczny z zapisaną w Grundgesetz (niemieckiej ustawie zasadniczej) zasadą demokracji, ograniczając w ten sposób niemiecką tożsamość konstytucyjną. Jednym ze skarżących był były wiceprzewodniczący współrządzącej w Niemczech bawarskiej CSU - Peter Gauweiler.

>>> Polecamy: Bankom brakuje płynności. Stopy idą do góry