"Zabawne, prawda? Gdy 17 lat temu zapowiedziałem, że poprowadzę kampanię na rzecz wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, śmialiście się ze mnie. Teraz się nie śmiejecie. Powodem waszej złości jest to, że wypieracie to, iż wasz projekt polityczny i waluta ponosi porażkę" - powiedział Farage, którego wystąpienie przerywano okrzykami z sali, a nawet gwizdami.

Jego zdaniem w brytyjskim referendum "zwykli ludzie powiedzieli, że chcą odzyskać swój kraj, swoje akweny połowowe, i swoje granice". "Chcą być niepodległym, zwyczajnie rządzonym krajem - dodał szef Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP). - Dajemy nadzieję demokratom na Zachodzie Europy. Wielka Brytania nie będzie ostatnim krajem, który wystąpi z UE".

>>> Czytaj też: Osborne zapowiada podwyżki podatków. "Pokażemy światu, że potrafimy żyć za własne środki"

Zdaniem Farage'a rząd w Londynie nie powinien zbyt długo zwlekać z uruchomieniem procedury wystąpienia z UE. Podkreślił jednak, że Wielką Brytanię i UE łączą więzi handlowe, na których korzystają obie strony. "Bądźmy pragmatyczni, dorośli i realistyczni. Podpiszmy sensowną umową handlową" - zaapelował Farage. "Wielka Brytania będzie waszym najlepszym przyjacielem na świecie, ale pozwólcie nam iść swoją drogą i realizować globalne ambicje" - dodał.

Zadowolenia z wyniku brytyjskiego referendum nie kryła też liderka francuskiego Frontu Narodowego Marine Le Pen. "To może być najważniejsze wydarzenie na naszym kontynencie od chwili upadku muru berlińskiego. To sygnał wolności dla świata (...) i policzek dla europejskiego systemu" - powiedziała.

>>> Polecamy: Od strachu po nadzieje na nowe rynki. Polski biznes na Wyspach kontra Brexit [WIDEO]