W trudnej sytuacji są także firmy specjalizujące się wyłącznie w sprzedaży odzieży, na przykład Gap oraz J.Crew – pisze Quartz. Klienci polują głównie na przeceny i na rynku dominują te przedsiębiorstwa, które oferują permanentne wyprzedaże.

Potwierdzają to wyniki raportu niedawno opublikowanego przez firmę NPD Group. Wynika z niego, że 75 proc. wszystkich zakupów (poprzez wszystkie detaliczne kanały) dokonują osoby, które jednocześnie kupują w sklepach specjalizujących się w wyprzedażach, takich jak Marshalls czy TJ Maxx. Oznacza to, że większość ekskluzywnych sieci rywalizuje o tych samych konsumentów z tanimi sieciami.

Firma NPD odkryła też, że liczba wizyt w sklepach wyprzedażowych wzrosła w ciągu tego roku (do kwietnia) o 4 proc. w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku. Połowa tych wizyt zakończyła się zakupem.

Wiele domów towarowych zareagowało na ten trend stworzeniem własnych kanałów wyprzedażowych, jednak wyniki tych działań są mieszane. Outlety niektórych marek radzą sobie dobrze, podczas gdy inne ledwo wiążą koniec z końcem.

Duża konkurencja ze strony sklepów bazujących na przecenach prowadzi do swojego rodzaju „wojny cenowej”. Skutkuje to tym, że już wcześniej niskomarżowe produkty muszą być sprzedawane niewiele powyżej kosztów wytworzenia.

Dane potwierdzają też, że amerykańcy konsumenci, począwszy od najuboższych, a skończywszy na klientach ekskluzywnych butików, są bardzo selektywni podczas robienia zakupów i przed dokonaniem transakcji dokonują precyzyjnych porównań sklepów.

Na rynku sprzedaży detalicznej odzieży występuje ciekawa prawidłowość: najlepiej radzą sobie sklepy oferujące albo bardzo tanie produkty, albo luksusowe. W Zdecydowanie najtrudniejszej sytuacji są sklepy i marki, które wypełniają „środkową” cenową część sieci sprzedaży.

>>> Polecamy: Ranking najlepszych restauracji świata. Jak wypadła Polska?