Ministerstwo Rolnictwa Rosji określiło, jaką ilość warzyw i mięsa - produktów objętych rosyjskimi sankcjami - mogłyby importować z Zachodu firmy produkujące żywność dla dzieci. Rozporządzenie rządu w tej sprawie może wejść w życie w czwartym kwartale roku.

Zgodnie z projektem rozporządzenia, opublikowanym na oficjalnym portalu prawnym, do Rosji mogłyby trafić: 220 ton marchwi, 114,5 ton kartofli, 101 ton cukinii, 60 ton dyni, 56 ton kalafiora, 50 ton brokułów, 35 ton wołowiny, 25 ton cielęciny, 15 ton mięsa indyka, 10 ton mięsa kurzego, a także łącznie 60 ton innych warzyw i zieleniny.

O tym, że pewną ilość warzyw i mięsa firmy produkujące żywność dla dzieci będą mogły sprowadzać mimo embarga na produkty żywnościowe z Zachodu, rząd Rosji zadecydował pod koniec maja. Warunkiem ma być jednak potwierdzenie "celowego przeznaczenia" tych produktów. Jak podawał wówczas portal Gazeta.ru, producenci przetworów dla dzieci wskazywali, że jakość rosyjskich produktów nie jest wystarczająca i że bez produktów organicznych z zagranicy ich produkcja może spaść do stopnia, przy którym będą musieli ją przerwać.

W celu potwierdzenia "celowego przeznaczenia" importowanych produktów Ministerstwo Rolnictwa proponuje składanie wniosków. Firmy mają je kierować do resortu do 15 października w roku poprzedzającym rok, w którym chcą produkować żywność dla dzieci. Ministerstwo będzie rozpatrywać te wnioski w ciągu 20 dni roboczych.

Część rosyjskich mediów po majowej decyzji rządu pisała o złagodzeniu embarga na żywność; według Gazety.ru chodziło zaś o korektę podobną do wprowadzanych wcześniej. Portal porównał ją do zniesienia w pierwszym okresie sankcji restrykcji na import narybku łososia atlantyckiego czy sadzeniaków, a także suplementów diety i produktów mlecznych bez laktozy.

Rosja importuje gotową żywność dla dzieci głównie ze Szwajcarii i Holandii, a także Nowej Zelandii, Słowenii i Danii. W zeszłym roku sprowadzono 41,17 tys. ton takich produktów na łączną sumę ponad 219 milionów dolarów - podaje Gazeta.ru.

Ministerstwo Rolnictwa, które swój projekt ogłosiło w poniedziałek, zaznaczyło, że embargo na żywność z Zachodu nie obejmuje towarów żywnościowych dla dzieci, jednak rozciąga się na surowce używane do ich produkcji.

Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel zapytany na środowej konferencji prasowej o sprawę możliwości wznowienia handlu żywnością z Rosją powiedział, że negocjacje w tej sprawie prowadzi Komisja Europejska. Jak mówił, według przewodniczącego komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego Czesława Siekierskiego, rosyjski rynek może być do końca tego roku otwarty. Na razie jednak konkretnych ustaleń nie ma - dodał.

"Warto z sąsiadami handlować, jestem za tym, żeby granica była dostępna" - powiedział" .

7 sierpnia 2014 roku Rosja wprowadziła zakaz importu owoców, warzyw, mięsa, drobiu, ryb, mleka i nabiału z USA, Unii Europejskiej, Australii, Kanady i Norwegii. W ten sposób odpowiedziała na sankcje zastosowane wobec niej przez Zachód w związku z rolą Moskwy w konflikcie na Ukrainie. W czerwcu br. Moskwa przedłużyła embargo do końca 2017 roku.

Władze Rosji zapewniają, że embargo na żywność z Zachodu wzmocniło lokalnych producentów. We wtorek ministerstwo gospodarki przyznało, że w ciągu dwóch lat obowiązywania tych restrykcji ceny produktów żywnościowych w Rosji wzrosły o blisko 32 procent. Zaś straty krajów zachodnich z powodu rosyjskiego embarga resort oszacował na 8,6 mld dolarów w zeszłym roku.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

>>> Polecamy: Co się dzieje z rynkiem ropy? Zobacz prognozy analityków