Po czterech latach Andrzej Skubiszewski wrócił na stanowisko prezesa zarządu JTI Polska. Funkcję te sprawował już w latach 2007–2012. Wówczas udało mu się znacząco umocnić pozycję spółki na polskim rynku – jej udział w ogólnej sprzedaży wyrobów tytoniowych zwiększył się z 5 do 13 proc. Obecnie wynosi 16 proc., co oznacza, że dynamika nieco osłabła. To jednak i tak poziom dający JTI trzecie miejsce na naszym rynku. Znacznie istotniejsze z puntu widzenia spółki jest to, co wydarzy się za chwilę.

Już we wrześniu całą branżą wstrząśnie rewolucja wywołana dyrektywą tytoniową zakazującą m.in. sprzedaży papierosów mentolowych oraz wprowadzającą nowy wygląd opakowań (dominować mają na nich ostrzeżenia obrazkowe). Większość jej przepisów (poza sprzedażą mentoli) wejdzie w życie już za 9 dni. A wtedy walka o klientów (i co co za tym idzie, utrzymanie dotychczasowych wyników) stanie się dla koncernów tytoniowych wielkim wyzwaniem.

Skubiszewski nie ukrywa, że zamierza wykorzystać trudny czas do zwiększenia udziałów JTI w rynku. Ma jednak świadomość, że nie będzie to łatwe, bo rynek się kurczy. W 2012 r., kiedy odchodził z polskiego oddziału, sprzedaż legalnych papierosów przekraczała 52 mld sztuk. Dziś jest o 11 mld sztuk niższa.

– Dalszy wzrost chcę realizować poprzez budowanie pozycji naszych globalnych marek jak Camel, Winston, LD, a od niedawna także Mevius – opowiada nowy szef JTI w Polsce. Czy szykują się jakieś zmiany w portfolio firmy? Tego sam prezes nie ujawnia, ale eksperci uważają, że jest to wysoce prawdopodobne. Bo Skubiszewski zasłynął tym, że nie boi się odważnych decyzji. Gdy poprzednio zarządzał firmą, z asortymentu wycofane zostały m.in. marki Salem i Mild Seven.

Teraz droga do sukcesu ma wieść m.in. przez zacieśnienie relacji z odbiorcami oraz większe zaangażowanie pracowników w rozwój biznesu. – Chcę obserwować biznes z bliska i możliwie często bywać w terenie. Z tego także powodu duże znaczenie będą miały dla mnie odpowiednie osobiste relacje z przedstawicielami handlu tradycyjnego i nowoczesnego – zapowiada Skubiszewski. Liczy, że w zarządzaniu firmą przyda mu się doświadczenie, które zdobył, pracując w rosyjskim oddziale spółki. Trafił do niej w 2013 r. na stołek dyrektora marketingu i sprzedaży. Mimo niższego stanowiska pracę traktował jak prawdziwe wyzwanie. Przede wszystkim dlatego, że Rosja jest jednym z najważniejszych rynków dla JTI. Grupa jest tam nie tylko największym przedsiębiorcą działającym w branży tytoniowej, ale wręcz w całym sektorze dóbr szybkozbywalnych.

– Był to naturalny krok w rozwoju mojej kariery. Kultura organizacyjna JTI polega na możliwości zbierania doświadczenia na różnych rynkach. Gdy pojawiła się do tego okazja, skorzystałem z niej. Przenosząc się do Moskwy, wiedziałem jednak, że nie żegnam się z moimi współpracownikami na stałe – dodaje Andrzej Skubiszewski.

Z branżą tytoniową związany jest od początku swojej kariery zawodowej. Po ukończeniu kierunku zarządzanie na Uniwersytecie Łódzkim zaczął pracę w Kompanii Tytoniowej Merkury, gdzie był dyrektorem marketingu i sprzedaży. Po przejęciu KTM w 2003 r. przez Gallaher Group został dyrektorem handlowym w nowym przedsiębiorstwie. Po trzech latach awansował na dyrektora generalnego firmy. W międzyczasie uzyskał tytuł MBA na IESE Business School w Barcelonie, co okazało się atutem, gdy w 2007 r. Japan Tobacco przejmował Gallahera. Po połączeniu powierzono mu stanowisko prezesa.

>>> Czytaj też: Tytoniowy gigant inwestuje w Polsce. Zobacz zdjęcia z fabryki w Augustowie