Rosja próbuje wpłynąć na wybory w USA? "FT": Amerykanie stają przed poważnym dylematem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 października 2016, 11:28
Stany Zjednoczone stają przed bardzo poważną decyzją: jak odpowiedzieć na domniemane rosyjskie ataki cybernetyczne, o jakich było w ostatnim czasie głośno - zwraca uwagę w piątek dziennik "Financial Times" w komentarzu redakcyjnym.

Londyński dziennik przypomina, że zarzuty Waszyngtonu dotyczą włamania sprzed czterech miesięcy na komputery Demokratów, a także innych organizacji politycznych. Od tego czasu regularnie ujawniane są informacje odsłaniające kulisy amerykańskiej polityki. Zarówno Partia Demokratyczna, jak i amerykańskie służby o kradzież danych oskarżyły rosyjskich hakerów, działających na zlecenie Kremla.

"Jeżeli amerykańskie pretensje są słuszne, będzie to oznaczać, że Rosja próbowała wpłynąć na amerykańskie wybory prezydenckie w sposób bezprecedensowy" - podkreśla "FT".

"Ostatnie domniemane ataki Moskwy łączą w sobie sprawność technologiczną i zdolność zbierania informacji wywiadowczych współczesnych hakerów ze sztuką propagandy znaną z czasów zimnej wojny. Zmienił się tylko przeciwnik - z przewidywalnego i zbiurokratyzowanego państwa radzieckiego na nieobliczalnego Władimira Putina" - tłumaczy dziennik. W związku z tym Amerykanie mają do rozwiązania poważny problem: w jaki sposób skutecznie odpowiedzieć na działania Rosjan, aby samemu nie ponieść dalszych strat.

>>> Polecamy: Putin: Skandal hakerski w USA nie jest w interesie Rosji

"+Łagodna+ opcja polegająca na nałożeniu sankcji na Kreml ma z natury charakter asymetryczny i najprawdopodobniej nie doprowadzi do eskalacji cyberwojny. Jednak nie jest też bezproblemowa. Oczekując międzynarodowego poparcia Biały Dom poddany byłby presji dostarczenia dowodów (na rosyjskie działania w cyberprzestrzeni) na poparcie swych tez. Dokładne przypisanie komuś odpowiedzialności za atak cybernetyczny nadal pozostaje bardziej sztuką niż przedmiotem działań naukowych" - argumentuje "FT".

Z drugiej strony londyński dziennik zwraca uwagę na zagrożenia płynące z sięgnięcia po argumenty siłowe. Największym z nich jest możliwość doprowadzenia do eskalacji działań, które w konsekwencji poważnie uderzyłyby w amerykańskie interesy. Szczególnie, że narzędzie do walki cybernetycznej w "nieodpowiednich rękach" mogą doprowadzić do "odcięcia infrastruktury krytycznej np. węzłów energetycznych albo do sparaliżowania ruchu lotniczego, co może przynieść śmiertelne efekty".

W obecnej sytuacji USA i inne państwa Zachodu powinny skoncentrować się na "wzmocnieniu odporności i narzędzi obrony, które w wielu obszarach dotyczących zarówno sfery rządowej jak i prywatnej są nadal zbyt słabe". Mimo że nie ma łatwych odpowiedzi na rozwiązanie amerykańskich "dylematów" to Waszyngton powinien jednak podjąć pewne wysyłki w celu pokazania Moskwie, tak jak to zrobiono wcześniej wobec Chin, iż nie będzie "tolerować tego typu działań".

>>> Czytaj też: Raport: tajne wpływy Rosji w krajach Europy Środkowej i Wschodniej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj