Choć wiele sklepów i miejsc usługowych akceptuje karty, płatności mobilne, takie jak Apple Pay, czy inne formy obrotu bezgotówkowego, w Kraju Kwitnącej Wiśni wciąż króluje gotówka. W japońskiej gospodarce krąży dziś dwa razy więcej banknotów i monet niż 20 lat temu. I to mimo, że populacja i gospodarka tego państwa wyraźnie się skurczyły.

Jak wynika z oficjalnych danych, na koniec października w Japonii w obiegu było ponad 101 bln jenów (ok. 955 mld dol.) w gotówce. W 2014 roku obrót gotówkowy odpowiadał za ponad 80 proc. transakcji pod względem wartości.

Największym problemem związanym z umiłowaniem Japończyków do gotówki jest fakt, że ogranicza ono pole działania japońskiego banku centralnego. Konsumenci preferują banknoty i monety, a to oznacza, że dalsze próby obniżania ujemnych już stóp procentowych w kraju lub redukowania oprocentowania prywatnych rachunków bankowych mogą skłonić ludzi do wycofywania swoich pieniędzy z systemu bankowego i trzymania ich pod przysłowiowym materacem.

>>> Czytaj też: Dług publiczny w Europie. Polska wśród liderów wzrostu zadłużenia

W Europie decyzja władz monetarnych o zaprzestaniu drukowania banknotów o nominale 500 euro wywołała obawy, że rządy starają się utrudnić mieszkańcom trzymanie gotówki, a tym samym otworzyć drogę do jeszcze niższych ujemnych stóp procentowych.

Tymczasem w Szwecji zdecydowania większość transakcji jest bezgotówkowa, a wiele oddziałów banków nie akceptuje nawet wpłacania i wypłacania pieniędzy z kont w formie gotówki. Tutejszy bank centralny sam przyznał w zeszłym roku, że ujemne stopy procentowe lepiej funkcjonują w społeczeństwie bezgotówkowym.

W tej chwili w Szwecji główna stopa procentowa wynosi minus 0,5 proc. Zdaniem Sayuri Shirai, która była członkiem zarządu Banku Japonii, taki scenariusz nie może mieć miejsca w Japonii, bo jest to państwo oparte na gotówce. Stopy procentowe kształtują się tu dziś na poziomie minus 0,1 proc. Według Shirai, mogłyby zostać jeszcze obniżone maksymalnie do minus 0,2-0,3 proc.

>>> Czytaj też: Biznes po sześćdziesiątce. Nowy trend w Japonii