41-letnia Cox została zamordowana 16 czerwca przed budynkiem lokalnej biblioteki w Birstall, w pobliżu Leeds w hrabstwie West Yorkshire, gdzie miała zaplanowany dyżur poselski w ramach trwającej kampanii przed decydującym głosowaniem ws. przyszłości Wielkiej Brytanii w UE. Po śmierci Cox wszystkie partie polityczne zawiesiły na kilka dni działania kampanijne przed referendum.

Prokurator Richard Whittam powiedział w poniedziałek, że Mair wielokrotnie ranił posłankę nożem, a następnie oddał w jej kierunku trzy strzały. Kobieta zmarła na miejscu.

Whittam dodał, że według relacji świadków morderca wielokrotnie krzyczał "Britain First" ("Wielka Brytania nade wszystko" - PAP), co może być interpretowane jako odwołanie do nacjonalistycznej partii o tej samej nazwie.

Prokurator ocenił działanie Maira jako "tchórzliwe morderstwo z premedytacją, motywowane politycznie lub ideologicznie".

Mair jest oskarżony także o spowodowanie znacznego uszczerbku na zdrowiu 77-letniego Bernarda Kenny'ego, który usiłował pomóc posłance, a także o nielegalne posiadanie broni palnej i białej z intencją dokonania zbrodni. Mężczyzna odmówił odpowiedzi na pytanie, czy przyznaje się do zarzutów.

Podczas pierwszego przesłuchania sądowego w odpowiedzi na swoje imię i nazwisko Mair powiedział: "Śmierć dla zdrajców, wolność dla Wielkiej Brytanii". Jego sprawa jest traktowana według zasad sądowych przewidzianych dla aktu terrorystycznego.

Wdowiec po posłance Brendan Cox napisał w sobotę na Twitterze, że "zachęca wszystkich, aby pamiętali życie Jo i to, za czym się opowiadała, a nie to, w jaki sposób zmarła".

Cox została wybrana do Izby Gmin w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych. Cieszyła się opinią bardzo aktywnej posłanki; działała na rzecz praw kobiet i cywilnych ofiar konfliktów, krytykowała interwencję Wielkiej Brytanii w Syrii i opowiadała się za pozostaniem kraju w Unii Europejskiej.

W swoim pierwszym przemówieniu w parlamencie Cox mówiła m.in. o tym, jak imigracja do Wielkiej Brytanii "wzbogaciła lokalne społeczności" w jej okręgu parlamentarnym. "Podczas gdy świętujemy naszą różnorodność, to, co wciąż mnie zadziwia podczas podróży po moim okręgu, to fakt, że jesteśmy zjednoczeni i mamy znacznie więcej rzeczy, które nas łączą niż dzielą" - powiedziała. Podkreślała swoje przywiązanie do brytyjskiego członkostwa w UE.

Zanim trafiła do parlamentu, Cox działała m.in. w organizacji humanitarnej Oxfam oraz w organizacji dążącej do likwidacji współczesnego niewolnictwa; podróżowała do wielu spośród najbardziej niebezpiecznych państw świata, w tym do Sudanu i Demokratycznej Republiki Konga. Osierociła dwie córki w wieku 4 i 5 lat.

Według szacunków brytyjskich mediów proces potrwa około trzech tygodni. Wyrok spodziewany jest na początku grudnia i zostanie przygotowany przez dwunastu ławników: ośmiu mężczyzn i cztery kobiety.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)