W wywiadzie dla telewizji RAI premier powtórzył po raz kolejny w obecnej kampanii referendalnej groźbę zawetowania unijnego budżetu, jeśli nie zmieni się polityka imigracyjna w UE i Włochy nie otrzymają pomocy w związku z masową falą migracyjną. Renzi ostro krytykuje brak solidarności ze strony części krajów UE w związku z kryzysem migracyjnym.

W rozmowie wyemitowanej w dzienniku drugiego programu telewizji publicznej włoski premier oświadczył: "Dzień po referendum, o ile sprawy pójdą dobrze, poproszę parlament o zgodę na to, by zawetować budżet europejski, jeśli Unia nie zacznie poważnie zajmować się migrantami".

"My staramy się uratować wszystkich, bo to słuszne i ludzkie, ale nie możemy przyjąć wszystkich. Zatem sprawę trzeba postawić bardzo jasno. Jeśli Europa chce pieniędzy od Włoch, musi zacząć respektować zobowiązania w kwestii migracji" - mówił Renzi. Następnie dodał: "Niech o tym mówią europejscy liderzy, a nie o rzeczach, na których się nie znają".

"W sprawie migracji należy otworzyć nową kartę" - powiedział Matteo Renzi.

Sprawa możliwego weta Rzymu wobec unijnego budżetu jest jedną z najczęściej poruszanych przez Renziego kwestii w czasie kampanii przed referendum 4 grudnia. Wielokrotnie wyraził w jej trakcie opinię, że należy zmniejszyć fundusze dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które odmawiają przyjęcia uchodźców w ramach uzgodnionego planu UE w sprawie ich relokacji.

Według danych MSW Włoch od początku tego roku do tego kraju przypłynęło ponad 171 tysięcy migrantów. To rekordowa liczba w historii migracji na włoskie wybrzeża.

W niedzielnym referendum konstytucyjnym Włosi odpowiedzą, czy popierają zmiany w konstytucji, polegające głównie na zmianie składu, liczebności i kompetencji Senatu, który byłby trzy razy mniejszy i pełnił funkcję rady regionów. Ponadto rządowa ustawa przewiduje redukcję kosztów polityki i nowy podział uprawnień między państwem a regionami.

Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)

>>> Czytaj też: Hiszpańska gospodarka dobrze radzi sobie sama. Rząd raczej przeszkadza