Dziś płaca minimalna dla całego kraju ustalana jest na kolejny rok przez rząd, po konsultacjach ze związkami zawodowymi i pracodawcami w ramach Rady Dialogu Społecznego. W 2017 r. wyniesie 2 tys. zł. Według pomysłu, który pojawił się w resorcie rozwoju, istniejące już wojewódzkie komisje dialogu społecznego mogłyby tę najniższą pensję lokalnie obniżać. Taka korekta w dół byłaby możliwa, gdyby zgodzili się na to związkowcy, pracodawcy i przedstawiciele rządu oraz samorządu. I mogłaby obowiązywać albo w całym województwie, albo w wybranych powiatach czy gminach. Tam, gdzie bezrobocie jest wciąż dużym problemem, obniżka miałaby zachęcać przedsiębiorców do inwestycji i rozruszać zatrudnienie.

Pomysł lokalnego obniżania minimalnego wynagrodzenia podoba się pracodawcom. – Płaca na poziomie ogólnokrajowym zbliża się do poziomu 50 proc. średniej płacy w przedsiębiorstwach. Ale gdy się spojrzy na to w rozbiciu na regiony, są miejsca, gdzie jest ona dużo poniżej tego pułapu, i takie, gdzie jest znacznie powyżej – mówi Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan.

– A z badań wynika, że gdy płaca minimalna sięga 40–45 proc. średniej, może występować zjawisko wypychania z rynku pracy osób o najniższych kwalifikacjach – dodaje.

Doktor Iga Magda z Instytutu Badań Strukturalnych chwali też pomysł, by możliwość różnicowania najniższej pensji nie zatrzymała się na poziomie województw.
– Różnice wewnątrz nich są większe niż między nimi. Przykład Warszawy i Szydłowca pokazuje, że jedna płaca minimalna na poziomie mazowieckiego byłaby trudna do uzgodnienia – stwierdza ekspertka. Ale sceptyczni wobec proponowanej zmiany są związkowcy. – W dyskusjach za czasów Komisji Trójstronnej takie rozwiązania się pojawiały i wątpię, by była zgoda na nie ze strony związków zawodowych – mówi rzecznik Solidarności Marek Lewandowski.

Pomysł miałby zostać wpisany do jednej z ustaw towarzyszących pakietowi Konstytucja dla biznesu. Prace nad nim trwają w rządowych gabinetach. Urzędnicy nie chcą jednak zdradzać szczegółów czy konkretnych rozwiązań ani tego, kiedy zobaczymy gotową propozycję.

>>> Czytaj też: Pół biliona dolarów. Tyle wysłali imigranci do domów. Jak wypadli Polacy?

Płaca minimalna dla regionu

Płaca minimalna ustalana na poziomie lokalnym pozwoliłaby skuteczniej walczyć z bezrobociem. – 2000 zł minimalnej pensji w 2017r. z perspektywy Warszawy to niska kwota, ale z perspektywy małej miejscowości na wschodzie Polski oddalonej od dużego miasta to wynagrodzenie relatywnie wysokie – mówi Iga Magda z Instytutu Badań Strukturalnych. Także zdaniem Jeremiego Mordasewicza z Konfederacji Lewiatan obecny model, w którym ustala się wysoką płacę minimalną dla całego kraju – może być szkodliwy dla gospodarki. – Są takie regiony, jak Podlasie czy Warmia, gdzie przedsiębiorcy mają do nas pretensje jako do organizacji ich reprezentującej, że zgadzamy się na podnoszenie płacy minimalnej do takich poziomów. Choć związkowcy są niechętni regionalnemu kształtowaniu płacy minimalnej – dodaje.

Płaca minimalna w ostatnich latach szybko rosła. Od 2008 r. przeciętne wynagrodzenie wzrosło o nieco ponad 30 proc., ale minimalne o blisko 80 proc. – W ostatnich latach rosło bardzo szybko. Szybciej niż wydajność pracy. I można moim zdaniem pokusić się o takie rozwiązanie – zauważa Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole. Kolejny argument to dobra sytuacja na rynku pracy. Kilka lat temu można było przekonywać, że regionalizacja wywoła rodzaj dumpingu płacowego. Ale dziś powstaje rynek pracownika. – Mamy najniższe od początku transformacji bezrobocie. Z drugiej strony poczucie, że podwyżki płacy minimalnej w ostatnich 10 latach wypychały część osób poza rynek pracy – osoby młode bez kwalifikacji – to ryzyko znane z innych krajów – zauważa Iga Magda.

Walka z patologiami na rynku pracy

Możliwość lokalnego obniżania minimalnej płacy dałoby szanse na zmniejszenie patologii na rynku pracy. Do niedawna królowały trzy metody. Nielegalna – czyli zatrudnienie na czarno. Półlegalna – fikcyjne zatrudnienie na jakąś część etatu, np. połówkę. – W Polsce często omija się płacę minimalną przez nieraportowane godziny pracy – np. zatrudnia się na pół etatu, a pracuje się na stałe. To zjawisko będzie występowało zwłaszcza tam, gdzie płaca minimalna stanowi sporą część mediany wynagrodzenia w danym regionie – podkreśla Iga Magda. Wreszcie trzecia metoda to zatrudnienie na umowę-zlecenie, gdzie stawki były często dużo niższe niż przy etacie. W efekcie w 2014 r. ok. 1,4 mln zatrudnionych zarabiało poniżej płacy minimalnej. Tej ostatniej możliwości zapobiegł rząd, wprowadzając minimalną stawkę godzinową w umowach-zleceniach. Ma zacząć działać od nowego roku i wyniesie 13 zł za godzinę. To nieco więcej, niż wynikałoby z przeliczania płacy minimalnej 2000 zł na godziny pracy w miesiącu. Ma to zachęcić pracodawców do zatrudniania na etat.

Ale nawet zwolennicy pomysłu przyznają, że mogą być problemy z wdrożeniem go w życie. Przede wszystkim średnie pensje są silnie zróżnicowane na poziomie powiatów, a niekoniecznie całych województw. Dobry przykład to Mazowsze i Warszawa. Wynagrodzenia w stolicy zawyżają średnią dla całego województwa. Ekspert Lewiatana zwraca uwagę, że ustalanie różnych płac minimalnych na poziomie powiatów może być trudne. Co prawda propozycja z Konstytucji biznesu dopuszcza osobne płace minimalne nawet w poszczególnych gminach, ale byłoby to trudne do wykonania.

– Jakie przyjąć kryterium, wedle którego firmy miałyby stosować konkretną płacę minimalną? Czy o tym, do której płacy się stosować, ma decydować miejsce rejestracji firmy, czy może miejsce jej faktycznej działalności? Co z firmami, które mają ogólnopolski zasięg? A może kryterium powinno być miejsce zamieszkania pracownika. Tylko co z tymi, którzy mieszkają w jednym powiecie o niskich przeciętnych płacach, ale dojeżdżają do pracy do drugiego powiatu, gdzie wynagrodzenia są wyższe – zastanawia się Mordasewicz.

Przepisy musiałyby być precyzyjnie sformułowane, by utrudnić nadużycia. – Pytanie, jak zabezpieczyć się przed sytuacją, w której przedsiębiorcy np. w sztuczny sposób przerejestrują działalność, by taniej zatrudniać pracowników – podkreśla Iga Magda.

Zróżnicowanie płac w branżach

Kolejny kłopot to duże różnice w płacach między poszczególnymi branżami. Inaczej będzie ona działać w takich segmentach jak gastronomia i hotelarstwo (gdzie zarabia się mało), a inaczej np. w energetyce.

– Trzeba pamiętać, że różnice w płacach mają nie tylko charakter geograficzny. Dodatkowe czynniki, od których zależą, to nie tylko branże, ale również wielkość firmy. Przedsiębiorstwa mikro i małe wypłacają znacznie mniejsze pensje niż te największe. Pytanie więc, czy nowe rozwiązanie nie powinny i tego uwzględniać – mówi Mordasewicz.

Wreszcie dylemat, czy sprawdzi się konstrukcja obniżania płac, która wymaga na szczeblu województw zgody czterech stron: związków zawodowych, pracodawców rządu i samorządu. – Istotny jest praktyczny wymiar działania tego pomysłu. Nie mam przekonania, że partnerzy w województwach silnie zróżnicują te płace. Te odchylenia mogą być niewielkie, bo nie będzie chęci do kompromisu do realnych obniżek, a wówczas to rozwiązanie może okazać się iluzoryczne – mówi Jakub Borowski.

Te wszystkie zastrzeżenia musi wziąć pod uwagę resort rozwoju, dopracowując swój pomysł, by przekonać do tej idei minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbietę Rafalską w rządzie. A gdy ją pytaliśmy o opinię, była sceptyczna. Poza rządem z kolei resort będzie musiał przekonać związkowców. – Jest zagrożenie niekonstytucyjności. Dziwię się, że się takie pomysły pojawiają. Trzeba by nowelizować ustawę o Radzie Dialogu Społecznego, a zgodnie z ustawą rada ma wspólnie za rok dokonać przeglądu działania tych regulacji. Wtedy będzie można o nich dyskutować – mówi rzecznik Solidarności Marek Lewandowski.

>>> Polecamy: Rząd planuje ograniczyć wpływ obcego kapitału na polskie media