Ulubieni dziennikarze prezydenta dbają o to, by jego wyborcza baza nie zwątpiła w swojego bohatera. Snują spiskowe teorie na temat kongresmenów chcących zbadać temat ewentualnego nadużycia uprawnień przez prezydenta i próbują dyskredytować sygnalistę, który ujawnił treść jednej z rozmów telefonicznych między Donaldem Trumpem a prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

Amerykański przywódca miał wypytywać o materiały obciążające Joego Bidena, byłego wiceprezydenta, a teraz rywala Trumpa w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Rush Limbaugh, gospodarz najbardziej popularnego w Stanach Zjednoczonych programu radiowego „The Rush Limbaugh Show”, ogłosił na jego antenie, że głowa państwa jest linczowana w lewicowych mediach na podstawie spreparowanych przez demokratów dowodów, a ich celem jest przeprowadzenie zamachu stanu. – Wszystko, co słyszycie z ust liberalnych reporterów na ukraiński temat, jest zwyczajnym kłamstwem – powiedział Limbaugh.

Z kolei Sean Hannity z telewizji Fox News stwierdził na jej antenie, że w zachowaniu Trumpa nie było nic niestosownego. – Prezydent nie zrobił nic złego. Teraz wszystkie ręce na pokład, by go ochronić. Prawdziwa walka toczy się o nasz styl życia i prawo do niego – grzmiał komentator. Potem jeszcze dał do zrozumienia, że każdy, kto wierzy w zarzuty wysnuwane pod adresem prezydenta, jest po prostu głupi. – Ludzie ufający w tej sprawie demokratom muszą być pozbawieni bożego daru inteligencji i elementarnego zdrowego rozsądku – dodał.

W nieco mniej konfrontacyjnym duchu, ale też dość stanowczym, wypowiedział się inny z komentatorów Foxa, Newt Gingrich. Ten były polityk z Georgii był w latach 90. przewodniczącym Izby Reprezentantów i przewodził w niej procedurze impeachmentu przeciwko Billowi Clintonowi w 1998 r. Gingrich oznajmił, że zainicjowane przez demokratów dochodzenie jest próbą legislacyjnego przewrotu, obalenia legalnie wybranego prezydenta w białych rękawiczkach.

Wspomniany wcześniej Limbaugh zaczął ryzykowną politycznie grę zaczepiania i podpuszczania republikańskich liderów w Kongresie na wypadek, gdyby ci opowiedzieli się przeciwko prezydentowi. Miał na myśli głównie szefa klubu senackiej większości Mitcha McConnella. Ten ostatni bowiem w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że jeśli Izba Reprezentantów postawi głowę państwa w stan oskarżenia, Senat nie będzie mieć innego wyjścia, jak zacząć proces przeciwko Trumpowi. – Przepisy są w tej sprawie jednoznaczne i nie może być co do nich sporu – oświadczył McConnell. Limbaugh odparował, że serce Partii Republikańskiej bije poza Waszyngtonem i to ono zna prawdę. Skrytykował też szefa senackiej komisji sprawiedliwości Chucka Grassleya, który także wyraził wolę postępowania zgodnie z parlamentarnymi procedurami.

Michael Goodwin na łamach protrumpowskiego tabloidu „New York Post” napisał, że rozpoczynając kongresowe dochodzenie, którego celem ma być impeachment, przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi popełniła gigantyczny polityczny błąd, który będzie ją wiele kosztować. „Do tego się teraz sprowadzi kampania przed przyszłorocznymi wyborami. Nie do imigracji, ochrony zdrowia, bezpieczeństwa narodowego czy tego, co dotyczy życia ludzi pracy w Ameryce, tylko właśnie impeachmentu. Pelosi odczuje swoją głupią decyzję, kiedy ludzie wstający rano i idący do biura, sklepu czy na budowę pójdą zagłosować” – napisał.

Konserwatywny dziennik „Wall Street Journal” spekuluje z kolei, że impeachment leży przede wszystkim w interesie Władimira Putina i że prezydent Rosji już zaciera ręce wobec tego, jak Waszyngton wykańcza się wewnętrzną walką. A sam Donald Trump z dumą opublikował w mediach społecznościowych wyniki sondażu, który na temat impeachmentu przeprowadził „Breitbart”, główne medium alternatywnej prawicy. Według badania 98 proc. jego czytelników jest przeciwna wszczęciu procedury przeciwko prezydentowi. ©℗