Drzewa nie dają z liścia. Nawet w naturze agresja to strategia ryzykowna

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 grudnia 2016, 05:55
Drzewa nie dają z liścia. Nawet w naturze agresja to strategia ryzykowna
fot. Shutterstock/Dziennik Gazeta Prawna
O tym, że w naturze agresja zazwyczaj czemuś służy, ale i tak zawsze jest strategią ryzykowną.

Lemingi to przemiłe zwierzątka. Małe, futerkowe, sympatycznie im z oczu patrzy. Aż chce się wziąć na ręce i przytulić. I to mimo fałszywych opowieści dotyczących tego, że lubią zbiorowo, niczym jakaś ludzka sekta, popełniać samobójstwo. Jednak gdy powodzi im się za dobrze i mogą się bez problemu mnożyć, wtedy te gryzonie pokazują mniej przyjemną stronę swojej natury. Tę agresywną. Pomijając, że dochodzi do przemocy pomiędzy samymi lemingami, to mierzące kilkadziesiąt centymetrów zwierzę potrafi ofukać... przejeżdżający traktor, którego koła są setki razy większe od szczerzącego zęby agresora. Zazwyczaj łagodne i do rany przyłóż zwierzątka zamieniają się w bestie. W tym przypadku, podobnie jak to u ludzi bywa, skoro nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Albo szerzej – zasoby. – Duża liczba osobników powoduje, że zasoby środowiska są niewystarczające. Wtedy rozpoczyna się walka o dostęp do nich i wiele grup lemingów w wyniku tych kłótni szuka nowych terytoriów do życia. Korzyścią jest więc dyspersja, czyli poszerzenie zasięgu terytorialnego. Z kolei ta niewielka liczba lemingów, która zostaje na miejscu, przestaje być agresywna, bo znowu ma wystarczająco dużo zasobów – tłumaczy doktor Andrzej Kruszewicz, dyrektor warszawskiego zoo.

Korzyść jest więc jasna – większy zasięg geograficzny, a więc większe szanse przetrwania gatunku. Ale agresja to poważne koszty: w wyniku walki można stracić życie albo odnieść tak poważne rany, że straci się je w bliższej bądź dalszej przyszłości. Element niepewności jest zawsze. – Agresję w naturze najczęściej widać w relacji zjadający/zjadany. Z tym że ona jest nieunikniona. Drugi częsty powód jej występowania to właśnie konkurencja o zasoby i środowisko – wyjaśnia doktor Monika Mętrak z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. W sytuacjach ekstremalnych, tj. walcząc o życie, nawet spokojne raczej czworonogi potrafią dokonywać działań iście heroicznych. W sieci bez problemu można znaleźć filmy, gdy jeden poirytowany leming odstrasza psa lub kota, które są przecież wielokrotnie większe.

>>> CAŁY TEKST W ŚWIĄTECZNYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ" (23.12.2016)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj