Włoski sposób na kryzys: nie płacić rachunków

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
14 grudnia 2008, 21:40
/ST
Dwudziestu studentów biesiadowało w jednej z najbardziej ekskluzywnych restauracji w Wenecji, a następnie po zakończonym przyjęciu opuściło lokal nie zapłaciwszy rachunku w wysokości ponad 2000 euro. O zdarzeniu w restauracji "Do Forni", które tak naprawdę było protestem przeciwko kryzysowi, poinformowały włoskie media.

Grupa młodych ludzi zarezerwowała wielki stolik, a jako powód hucznego przyjęcia podała chęć uczczenia dyplomu osoby, którą przedstawiono jako "Nera Clarisi".

Tymczasem był to anagram słów "la crisi nera", czyli czarny kryzys.

Jednak restaurator oraz kelnerzy obsługujący grupę, rozrzutnie zamawiającą kolejne dania, nie odkryli zawczasu tej słownej sztuczki.

Grupa biesiadników zostawiła tylko napiwek dla kelnerów, a następnie wyszła z lokalu.

Restaurator zapowiedział, że nie złoży doniesienia o tym, co się stało.

Tymczasem uczestnicy przyjęcia rozdali w Wenecji ulotki, w których wyjaśnili, że nie będą "płacić za kryzys".

To kolejny w ostatnich latach podobny przypadek w Wenecji. Ostatnio takiego psikusa młodzi ludzie zrobili właścicielowi słynnego "Harry's Bar" przy Placu świętego Marka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: kryzys
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj