Polskie firmy z Wysp: Kwoty migracyjne to absurd [WIDEO]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
17 stycznia 2017, 11:48
Rząd brytyjski powinien ograniczyć napływ osób, które przyjeżdżają na Wyspy wyłącznie po benefity, a nie do pracy; kwoty migracyjne to absurd, bo rynek sam się wyreguluje; każdy, kto legalnie pracuje, powinien móc pozostać w Wlk.Brytanii po Brexicie - mówią PAP polscy przedsiębiorcy działający w Zjednoczonym Królestwie.

We wtorek premier Wielkiej Brytanii wygłosi przemówienie poświęcone wyjściu kraju z Według brytyjskiej prasy zapowie ona, że jest skłonna rozważyć tzw. twardy i poświęcić brytyjskie członkostwo we wspólnym rynku na rzecz kontrolowania imigracji.

"Myślę, że każdy, kto pracuje legalnie w Wielkiej Brytanii, płaci podatki, składki na ubezpieczenie zdrowotne, powinien mieć prawo pozostania. W przypadku osób, które są tutaj nielegalnie, miały konflikt z prawem, nie płacą podatków, to tu należałoby się zastanowić, co dalej" - mówi polski przedsiębiorca z Wysp Maciej Pietrzyk. Jego zdaniem wprowadzenie kwot migracyjnych to absurdalny pomysł, bo rynek sam się najlepiej wyreguluje.

Według innego przedsiębiorcy ograniczenia powinny dotyczyć osób, które przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii wyłącznie po benefity. Jak dodaje, po pięciu latach legalnej pracy, powinna być możliwość ściągnięcia rodziny. "To pokazuje, że ta osoba nie przyjechała pracować na czarno, ale oficjalnie, chce płacić podatki. Taka osoba, jeżeli ściągnie rodzinę, to automatycznie wszystko zarejestruje, zalegalizuje i będzie pracowała, jak porządny rezydent tego kraju" - podkreśla.

Kolejny rozmówca PAP zaznacza, że system kwotowy nie będzie dobrą informacją dla Polaków, bo wprowadzi ograniczenia. "Natomiast z drugiej strony, dostajemy informację od polskich i brytyjskich firm, że wszyscy potrzebują tych pracowników, także z Polski" - mówi. Ocenia, że ważnym tematem w negocjacjach będzie kwestia pracowników sezonowych.

" nie oznacza, że wszyscy nagle zamkną biznes, więc sezonowość będzie tematem, który będzie ważny dla przedsiębiorców, nie ze wszystkich branż, ale z wybranych, m.in. rolnicza, budowlana" - podkreśla.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj