Masowe protesty przyniosły skutek. Rumuński rząd wycofa kontrowersyjne przepisy ws. korupcji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 lutego 2017, 21:39
rumunia1
Rumunia/PAP/EPA
Rząd Rumunii zamierza wycofać swe kontrowersyjne rozporządzenie łagodzące karanie przestępstw korupcyjnych - oświadczył w sobotę w Bukareszcie premier Sorin Grindeanu.

Wydane we wtorek rozporządzenie uważa się za najpoważniejszy krok wstecz na drodze reform, jakie podjęłapo wejściu do Unii Europejskiej w 2007 roku. Wywołało ono masowe demonstracje uliczne w rumuńskich miastach i spotkało się z ostrą krytyką na arenie międzynarodowej. Rozporządzenie wprowadza zasadę, że przestępstwo urzędnicze ścigane jest z urzędu w trybie postępowania karnego tylko wówczas, gdy przyniosło skarbowi państwa uszczerbek w wysokości co najmniej 200 tys. lejów (190 tys. złotych).

Prezydent państwa Klaus Iohannis zaskarżył rozporządzenie w Trybunale Konstytucyjnym, a w sobotę ponownie dziesiątki tysięcy osób demonstrowały na rzecz jego uchylenia.

Również w sobotę przywódca rządzącej postkomunistycznej Partii Socjaldemokratycznej (PSD) Liviu Dragnea dopuścił możliwość odwołania rozporządzenia. "Czuję, że nie mogę utrzymać pod kontrolą z centrum nacisku organizacji lokalnych, które mogą wyprowadzić na ulice Bukaresztu milion ludzi. W rezultacie postanowiłem spotkać się z partnerami koalicyjnymi, by zaproponować rozwiązanie dla przełamania impasu" - powiedział lider PSD w wywiadzie dla bliskiego jego partii portalu informacyjnego DCNews.

Rządowa koalicja socjaldemokratów ze znacznie od nich słabszym centroprawicowym Sojuszem Liberałów i Demokratów (ALDE) dysponuje w parlamencie bezwzględną większością głosów. Przywódca ALDE Calin Tariceanu zapowiedział odwołanie rozporządzenia jeszcze zanim uczynił to premier Grindeanu.

Szef PSD Dragnea stanął we wtorek przed sądem jako oskarżony o zapewnienie wynagrodzenia z funduszy publicznych dwóm osobom pracującym w latach 2006-2013 dla kierownictwa jego partii, na czym skarb państwa stracił 108 tys. lejów (103 tys. złotych). Gdyby kontrowersyjne rozporządzenie weszło w życie, oskarżenie to stałoby się bezprzedmiotowe, a podobną korzyść odniosłoby także wielu innych działaczy różnych rumuńskich partii.

>>> Czytaj też: "Złodzieje", "Hańba", "Dymisja". Wielkie demonstracje w Rumunii


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj