Poroszenko uczestniczył w środę w naradzie Sztabu Generalnego w Kijowie, gdzie ostrzegł, że niebezpieczeństwo inwazji militarnej Rosji na Ukrainę wciąż pozostaje realnym zagrożeniem.

„Na północy Kreml wzmaga naciski na Białoruś, choć jestem przekonany, że prezydent Łukaszenka nie pozwoli, o czym niejednokrotnie mi mówił, na wykorzystanie swojego terytorium dla nieprzyjaznych działań przeciwko naszemu państwu” – oświadczył Poroszenko.

Przypomniał, że Białoruś zakazała używania na swoim terytorium paszportów samozwańczych, prorosyjskich republik ludowych z Donbasu, które uznał wcześniej specjalnym dekretem prezydent Rosji, Władimir Putin.

Reklama

„Nauczony doświadczeniem radziłbym Białorusinom oraz państwom bałtyckim. by byli gotowi na wszelkie niespodzianki ze strony Moskwy” – powiedział.

Poroszenko wskazał, że do ataku na Ukrainę Rosja może wykorzystać swój kontyngent wojskowy, stacjonujący w separatystycznym Naddniestrzu. „Rosyjski kontyngent w naddniestrzańskim rejonie Mołdawii, które nie jest przez nią kontrolowany, może być w każdej chwili użyty do ataku na nasze terytorium. Jest on zagrożeniem dla naszych granic” – zaznaczył.

Prezydent zwrócił również uwagę, że Rosja zgromadziła przy granicy z Ukrainą oddziały wojskowe liczące – jak mówił - do 50 tysięcy ludzi. „Znajduje się tam 470 czołgów, ponad 1,7 tys. pojazdów opancerzonych, ok. 390 systemów artyleryjskich i 220 systemów rakietowych, ok. 490 samolotów bojowych, setki śmigłowców i 24 okręty bojowe” – powiedział.

„Zagrożenie inwazją na szeroką skalę ze strony Rosji nigdzie nie zniknęło. To zagrożenie płynie nie tylko przez niekontrolowane przez nas odcinki granicy (z Rosją) w Donbasie, lecz po całej linii granicznej” – oświadczył Poroszenko.

Z Kijowa Jarosław Junko