Prezes JSW: Niepokoi nas podejście Brukseli do dekarbonizacji

Ten tekst przeczytasz w 8 minut
13 marca 2017, 11:37
Daniel Ozon, p.o. prezesa JSW: Globalni gracze mogą uznać, że Ukraina czy Białoruś są bardziej atrakcyjne niż Polska.
2859012-daniel-ozon-p-o.jpg
Daniel Ozon, p.o. prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej fot. materiały prasowe

To bardzo trudna decyzja dla władz spółki, samorządów i pracowników. Przeniesienie Krupińskiego do Spółki Restrukturyzacji Kopalń było jednym z warunków porozumienia podpisanego przez zarząd JSW 29 sierpnia 2016 r. z wierzycielami w sprawie wykupu obligacji za ok. 1,3 mld zł. Przez ostatnie 10 lat kopalnia Krupiński przyniosła ponad 1 mld zł strat. Analizowano wiele scenariuszy, ale tak duży deficyt i ryzykowne złoża zdecydowały o jej zamknięciu.

Żadna z kilku niezależnych analiz przeprowadzonych przez JSW nie daje szans Krupińskiemu na rentowne wydobycie nawet przy bardzo wysokich cenach węgla. Utrzymanie tej kopalni do 2021 r. kosztowałoby od 300 do 520 mln zł. Dla nas najistotniejszy jest stabilny rozwój JSW i to, że żaden górnik z Krupińskiego nie straci pracy. 316 z nich już pracuje w innych zakładach.

Rozmawiamy z naszym centrum logistyki i firmami komercyjnymi o przygotowaniu centrum logistyki w Suszcu. Wraz z AGH i PGNiG Termika przygotowujemy list intencyjny, by nadal wydobywać tam metan, choć będzie go mniej niż przy wydobyciu węgla, ale pozyskiwany z powierzchni będzie można wykorzystać do celów energetycznych. Wiemy, że dla gminy to kluczowe kwestie, bo dziura budżetowa wydaje się duża, staramy się to zrekompensować.

Nie byłem wówczas związany ze spółką. Analizowanie sytuacji kopalni z wierzycielami i doradcami trwało wiele miesięcy.

Nie ma to związku z kopalnią Krupiński. Powtórzę słowa ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, że w przypadku prezesa to była kwestia wewnętrznych konfliktów w zarządzie. W przypadku wiceprezesa chodziło o niewyjaśnioną sprawę zarzutów korupcyjnych.

Pierwsze informacje o podwyższeniu kapitału pojawiły się w ubiegłym roku, gdy płynność firmy była bardzo słaba, a ceny węgla koksowego bardzo niskie. Pod koniec roku wzrosły one aż do 250 dolarów za tonę, czego nikt się nie spodziewał. Jednak to był efekt wyjątkowych zdarzeń: trudnych warunków pogodowych w Australii i ograniczenia wydobycia w Chinach przez ponad 100 dni. Dziś ceny znowu spadają, oscylują wokół 150 dolarów.

>>> Czytaj też: Kadrowe puzzle resortu energii. Kto jeszcze może się pożegnać ze stanowiskiem?

Kilka elementów prawnych wymaga jeszcze wyjaśnienia. Poza tym spółka pracuje nad strategią na lata 2018–2030, która zakłada zwiększenie wydobycia węgla typu 35 (hard ) – najdroższego, najwyższej jakości. Być może zdecydujemy się na emisję akcji w drugiej połowie roku, jednak będzie to też zależało od warunków makroekonomicznych. Sprawa jest otwarta.

Teraz jednym z naszych celów jest przygotowanie frontu robót. Chcemy zwiększyć wydobycie do 16–17 mln ton rocznie, z czego 80 proc. ma stanowić węgiel koksowy. Czesi zamkną swoje kopalnie do ok. 2023 r., co stworzy dziurę podażową ok. 5 mln ton rocznie. Będziemy chcieli to wykorzystać. Dla nas eksport nie będzie opłacalny, bo na świecie konkurujemy z fedrującymi taniej kopalniami odkrywkowymi, dlatego chcemy skupić się na rynku europejskim.

Zakładając oczywiście, że UE wciąż będzie otwarta na działalność hutniczą, dla której my produkujemy bazę.

W związku z planami ograniczenia puli darmowych praw do emisji CO2 dla przemysłu stalowego ArcelorMittal grozi wygaszeniem jednego z dwóch wielkich pieców w hucie w Dąbrowie Górniczej. To oznaczałoby ograniczenie zużycia węgla koksowego aż o 1 mln ton rocznie. A dla JSW to znaczący klient. Dlatego z dużym niepokojem obserwujemy podejście Brukseli do dekarbonizacji. Proces ten oznacza ryzyko wycofania się znaczących producentów stali z UE i podniesienie opłat za emisję CO2. To wpłynie na konkurencyjność produkcji, a globalni gracze, nasi klienci, obracając globus mogą uznać, że Ukraina czy Białoruś są dla nich bardziej atrakcyjne. Dlatego wspieramy resorty energii i środowiska w staraniach, by nowy kształt systemu handlu emisjami był jak najbardziej korzystny dla Polski.

W niektórych obszarach naprawdę brakuje nam ludzi, stąd takie decyzje. Nie mieliśmy ludzi np. przy EU ETS, podobnie w IT i w przewozach. Logistyka kolejowa wymaga zmian. W laboratoriach musimy skupić się na mieszankach węgla, bo wymagania klientów dotyczące parametrów paliw rosną. Każdy producent aut chce mieć cienką blachę, która lepiej wypada w crash testach, a producent pralki taką, która nie będzie rdzewiała 20 lat.

Konkurencja zawsze jest dobra. Z jednej strony korzysta odbiorca, a z drugiej konkurent motywowany jest do cięższej pracy. Patrząc na plany związane z Dębieńsko, nie czujemy zagrożenia. Myślę, że to mogłoby zmniejszyć import zamorski. Nie spodziewam się jednak żadnej wojny cenowej.

Elementem naszej strategii jest poszerzanie bazy zasobowej. To podnosi wycenę spółki i zwiększa jej wartość dla akcjonariuszy. Na pewno będziemy rozważali różne sposoby jej realizacji, w tym aplikowanie o nowe koncesje czy rozpoznawanie złóż w parcelach sąsiedzkich Jastrzębskiej.

Sprawę Krupińskiego zarówno Ministerstwo Energii, jak i zarząd JSW uważa za zamkniętą.

>>> Polecamy: Raport: Klastry energii w Polsce są potrzebne

24 mln zł – tyle mogą kosztować budżet państwa urlopy górnicze dla etatowych związkowców z zamykanych kopalń węgla kamiennego. To nagroda dla strony społecznej i cena za zgodę na połączenie Katowickiego Holdingu Węglowego z Polską Grupą Górniczą. Kilka dni temu związki zawodowe zgodziły się na połączenie obu firm – porozumienie było niezbędne do przygotowania tego procesu, który ma się zakończyć 31 marca.

Sejm w ekspresowym tempie przyjął w czwartek poprawki do ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego: zwołana rano na godz. 13 komisja skarbu i energii, pierwsze i drugie czytanie, a wieczorem głosowanie. W uzasadnieniu czytamy, że zmiana ustawy „pozwoli pracownikom pełniącym funkcje związkowe na nabycie uprawnienia do skorzystania z urlopu górniczego”.

Urlop taki przysługiwał dotąd pracownikom dołowym z likwidowanych kopalń węgla kamiennego, którym do emerytury zostały cztery lata lub mniej. Korzystający z urlopu pobierają 75 proc. dotychczasowego średniego wynagrodzenia. Jednocześnie nie mają zakazu pracy poza branżą. Podobne uprawnienia dotyczą pracowników zakładów przeróbki mechanicznej węgla z likwidowanych kopalń. Nigdy nie mieli ich jednak pracujący na powierzchni. A takimi są etatowi związkowcy korzystający z oddelegowań (liczba etatów związkowych jest wyliczana na podstawie liczby członków danej organizacji związkowej).

Opozycja pytała rząd o liczbę związkowców, którzy będą mogli skorzystać z urlopu górniczego. – Najpierw słyszeliśmy, że to 50, osób, a potem że może 55–56 – mówi DGP posłanka PO Jolanta Hibner. – To zwykłe kupczenie. Ciekawe, co na to Komisja Europejska, której ta zmiana ustawy będzie musiała zostać przesłana.

Bruksela w listopadzie 2016 r. dała Polsce zielone światło na wydanie 8 mld zł na likwidację nierentownych kopalń. Z budżetowych pieniędzy finansowane są m.in. osłony dla pracowników, którzy zdecydują się odejść z branży. Teraz finansowane będą też urlopy związkowców. Zatwierdzonymi przez Sejm zmianami w ustawie górniczej zajmie się teraz Senat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj