Minister obrony USA: Gdziekolwiek się spojrzy, gdzie są problemy w regionie, tam jest Iran

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 kwietnia 2017, 20:15
Iran
Iran/ShutterStock
Minister obrony USA James Mattis oświadczył w środę w Rijadzie, że Iran odgrywa destabilizującą rolę w regionie. Wskazał, że wpływy Teheranu mogłyby zostać przezwyciężone poprzez znalezienie rozwiązania pod auspicjami ONZ konfliktu wewnętrznego w Jemenie.

"Gdziekolwiek się spojrzy, gdzie są problemy w regionie, tam jest - powiedział Mattis dziennikarzom w stolicy Arabii Saudyjskiej, gdzie spotkał się z przedstawicielami władz tego kraju.

"Będziemy musieli przezwyciężyć wysiłki Iranu w celu zdestabilizowania kolejnego kraju i utworzenia nowej milicji na wzór libańskiego Hezbollahu, ale najważniejsze jest, że jesteśmy na dobrej drodze" - zaznaczył szef

Od marca 2015 r. sunnicka koalicja arabska zwalcza wspieranych przez Iran szyickich rebeliantów Huti, zmierzających do obalenia prezydenta Jemenu Abd ar-Raba Huti kontrolują Sanę oraz rozległe terytoria na północy i zachodzie kraju. Saudyjczycy chcą, by władzę w Jemenie całkowicie przejął prawowity prezydent Hadi.

Sunnicka Arabia Saudyjska i szyicki Iran od lat rywalizują o wpływy na Bliskim Wschodzie.

Według przedstawicieli Pentagonu Iran dostarcza Hutim pociski rakietowe i inną zaawansowaną broń. Uważają oni również, że Hutich w Jemenie wspomagają członkowie formacji Al-Kuds, czyli specjalnej jednostki irańskiej Gwardii Rewolucyjnej.

Po całodziennych konsultacjach z przedstawicielami saudyjskich władz, w tym z królem Salmanem ibn Abd al-Azizem as-Saudem, minister Mattis nie chciał wskazać, czy administracja USA przewiduje ewentualne zwiększenie wsparcia wojskowego dla operacji arabskiej koalicji w Jemenie. "Naszym celem jest doprowadzenie tego konfliktu do negocjacji pod egidą ONZ, aby zapewnić, że skończy się on tak szybko, jak to możliwe" - powiedział.

Przedstawiciele Pentagonu są przekonani, że trzeba zwiększyć presję militarną na Hutich, aby skłonić ich do podjęcia rokowań.

Koalicja pod dowództwem Rijadu była krytykowana przez wspólnotę międzynarodową, m.in. przez ONZ, według której jej siły są odpowiedzialne za śmierć ponad połowy z liczby cywilnych ofiar konfliktu. Waszyngton wspiera koalicję, zapewniając jej zwłaszcza pomoc wywiadowczą i logistyczną.

Co najmniej 10 tysięcy ludzi zginęło, a ponad 3 miliony straciło dach nad głową wskutek trwającego już trzeci rok konfliktu. Wiele milionów ludzi ma trudności ze zdobyciem żywności.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj