Masowe obozy pracy i totalna inwigilacja. Wywiad z Waldemarem Dziakiem

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
20 kwietnia 2017, 20:00
Waldemar Dziak, fot. Darek Golik
Waldemar Dziak, fot. Darek Golik/Dziennik Gazeta Prawna
- To wydaje się nieprawdopodobne, ale inwigilacji w tej skali nie było ani w Rosji za Stalina, ani w Chinach za Mao - mówi w wywiadzie dla DGP Waldemar Dziak, kierownik Zakładu Bezpieczeństwa Globalnego i Studiów Strategicznych PAN, wykładowca Collegium Civitas i Akademii Dyplomatycznej w Warszawie, specjalista w zakresie problematyki północnokoreańskiej i chińskiej.

Są, choć życie nauczyło ich gigantycznej mimikry. Matka wysyła dziecko do szkoły, mówiąc: „Pamiętaj, tylko nic nie mów”. Zresztą w domu nie rozmawia się o polityce, tam dzieje się teatr, a rodzice odgrywają przed dziećmi scenki.

Szkoła ich tego uczy. Tam Pawlik Morozow jest w każdym domu. A wie pan, że żaden dom w Pjongjangu nie jest zamykany na klucz?

Żeby dozorca mógł sprawdzić, gdy poszedł pan do pracy, jak tam w domu wygląda. Na przykład czy ma pan odświeżone i wytarte z kurzu portrety obu wodzów, czy stać pana na jedzenie, jakie ma pan w lodówce, wszystko. To wydaje się nieprawdopodobne, ale inwigilacji w tej skali nie było ani w Rosji za Stalina, ani w Chinach za Mao.

Dwóch północnokoreańskich generałów pojechało na rozmowy do Seulu. Gdy zbliżali się do miasta, ujrzeli morze aut. „Wiemy, że ściągnęliście te samochody z całego kraju” – mówi jeden z nich. Na co odpowiednik z Południa odpowiada: „Tak, ale ze ściągnięciem wieżowców było trudniej”. Czego to dowodzi? Że nawet generał miał doszczętnie wyprany mózg.

Oni nie wiedzą, jak żyje sąsiednie miasto. Żeby gdziekolwiek pojechać, trzeba mieć przepustkę, inaczej wiejska biedota zobaczyłaby uprzywilejowane miasta, a wszyscy – pławiący się w luksusie Pjongjang. Ale to embargo na informację nie dotyczy tylko poziomu życia za granicą. Czy pan wie, że mojego doktoranta przekonywali, że państwo jugosłowiańskie nadal istnieje? A dlaczego? Bo nikt nie poinformował o jego rozpadzie. Powiedziałem im, że Amerykanie lądowali na Księżycu – to się dopiero oburzyli. Przecież imperialiści amerykańscy nie mogli dokonać takich rzeczy. Mówiłem im w latach 80., że mam samochód, poloneza. Byli zszokowani, bo jak to możliwe, że człowiek jeździ prywatnym autem.

Teraz są, tak samo jak telefonia komórkowa – szczątkowa, wewnętrznie działająca, ale jest. Za próbę rozmawiania z Koreą Południową przez łapanie zasięgu z Południa rozstrzelano już wiele osób.

To nie oddaje rzeczywistości tego reżimu, który jest najbardziej represyjny w historii, nieporównywalny ani z państwami faszystowskimi, ani komunistycznymi. Tu opresja towarzyszy panu od narodzin do śmierci, a głowę można stracić z najbłahszego powodu. Jest ponad 50 przestępstw karanych karą śmierci, wystarczy napisanie choćby słowa przeciwko wodzowi czy próba przedostania się do obcej ambasady. Kiedy słyszę, że Polska była krajem totalitarnym, to wzruszam ramionami. Mój Boże, wyście nie widzieli kraju totalitarnego…

>>> Polecamy: 4,5 mln Japończyków w wieku 35-54 lat wciąż mieszka z rodzicami - wskazują dane Instytutu Badań i Szkoleń Statystycznych przytoczone przez dziennik "Japan Times". Zjawisko znane jest od 20 lat i nosi nazwę "singli pasożytów". Czytaj więcej >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj