Ograniczenia Gazpromu uderzają w Europę, nie w Ukrainę

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
5 stycznia 2009, 20:59
Palnik gazowy
Palnik gazowy/ST
Rosyjski Gazprom nie zmniejsza dostaw gazu dla Ukrainy, lecz dla swych europejskich odbiorców - oświadczyła w poniedziałek wieczorem ukraińska firma paliwowa Naftohaz. Spółka uważa, że pretensje za braki w dostawach gazu należy kierować do Gazpromu.

Spółka przyznała, że otrzymała od Gazpromu faks, w którym została uprzedzona o ograniczeniu tłoczenia gazu przez Ukrainę do państw Unii Europejskiej, Bałkanów, Mołdawii i Turcji; dostawy mają być zmniejszone o 65,3 mln m sześc. gazu na dobę i mają wynieść 221,8 mln m sześc.

Swymi działaniami "rosyjski koncern zagroził dostawom gazu" - czytamy w komunikacie.O ograniczeniu dostaw poinformował wcześniej prezes Gazpromu Aleksiej Miller.

"Jest propozycja zmniejszenia dostaw gazu na granicę Rosji i Ukrainy o taką ilość, jaka jest Rosji kradziona, czyli 65,3 mln m sześc." - powiedział Miller na poniedziałkowym spotkaniu z premierem Władimirem Putinem w rezydencji Putina w Nowo-Ogariowie pod Moskwą.


Ukraińcy tłumaczą ze swej strony, że nie kradną gazu, lecz wykorzystują przesyłane przez Rosję do Europy paliwo, by utrzymać niezbędne ciśnienie w swych rurociągach. Jak poinformowała w poniedziałek ukraińska misja przy UE, w ostatnich czterech dniach na podtrzymanie ciśnienia zużyto 80 mln m sześc. gazu, z czego 30 mln pobrano z własnych zapasów Kijowa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj