Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nowelizacją ustawy o działalności leczniczej. Z opisu projektu wynika, że usunięty zostanie z niej nakaz dostosowania podmiotów do wyższych norm sanitarnych. Jak tłumaczy resort, bez tego wielu placówkom groziłoby zamknięcie, i to już za kilka miesięcy.

Jednocześnie ministerstwo planuje nową procedurę: placówki, które nie dostosują swoich pomieszczeń i urządzeń do wymogów określonych w art. 22 ustawy, będą mogły wystąpić do właściwego organu Państwowej Inspekcji Sanitarnej z wnioskiem o wydanie decyzji administracyjnej. Oceniał on będzie, jaki wpływ na bezpieczeństwo pacjentów ma niespełnienie wymagań przez szpital. – W przypadku pozytywnej opinii podmiot mógłby dalej funkcjonować. W razie negatywnej, organ prowadzący rejestr wszczynałby postępowanie w sprawie wykreślenia placówki– czytamy w opisie projektu.

Nie ma pieniędzy

Szacuje się, że aktualnie ok. 60 proc. szpitali nadal nie spełnia wymogów sanitarnych. Powód jest ten sam co zawsze: pieniądze. Miast, powiatów i województw nie stać na inwestycje w tym obszarze. Szczególnie że szacuje się je na kilkadziesiąt miliardów złotych w skali całego kraju. Część tych pieniędzy mogłaby co prawda pochodzić z funduszy unijnych, ale te przeznaczane są na pilniejsze potrzeby: termomodernizację budynków oraz zakup sprzętu diagnostycznego.

Co więcej, część właścicieli i szefów placówek nie ma motywacji do przeprowadzania szybkich zmian. Przyzwyczaili się do tego, że termin wejścia w życie przepisów na ostatnią chwilę zawsze się przesuwa, a wymogi łagodzi. Tak robiła każda kolejna ekipa rządząca.

Ukrywanie problemu

– To równanie w dół. Podmioty, które wykonały duży trud i poprawiły jakość sanitarną kosztem cięć w innych obszarach, mogą czuć się oszukane – komentuje Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP i właściciel kilku placówek medycznych. Jego zdaniem po raz kolejny ci, którzy byli bierni, skorzystali finansowo. – Przed podjęciem decyzji resort zdrowia powinien przeprowadzić audyt i wskazać, ile dokładnie placówek i w jakim zakresie nie poradziłoby sobie z no