Silnik niemieckiej gospodarki – przemysł – może stać się jej piętą achillesową. Technologie cyfrowe mogą wprowadzić ogromne zamieszanie na rynku pracy.

Cyfryzacja stanowi większe zagrożenie dla miejsc pracy w największej gospodarce Europy niż dla gospodarek opartych na usługach jak Francja, czy USA – twierdzi Achim Wambach, szef Centrum Badań nad Gospodarką ZEW w Mannheim. - Rząd może zrobić wiele, aby zabezpieczyć ekonomicznie gospodarkę kraju poprzez podjęcie działań mających na celu zwiększenie wiedzy technologicznej i infrastruktury, aby przeciwdziałać ryzyku - dodał.

- Usługi są trudniejsze do zastąpienia – powiedział Wambach. Dziesięć lat temu byliśmy krytykowani ze względu na silny nacisk na przemysł, ponieważ gospodarki krajów przemysłowych zmierzają bardziej ku usługom. Teraz cieszymy się z siły naszej gospodarki, ale jest to obszar coraz silniej objęty automatyzacją i cyfryzacją.

Reklama

Niemiecka armia małych i średnich przedsiębiorstw - wspólnie znana jako Mittelstand - pomogła gospodarce lepiej niż ktokolwiek inny w Europie. Wzrost obrotów oraz rekordowo niskie bezrobocie to plusy Niemiec. Wyzwaniem jest natomiast brak umiejętności informatycznych, który utrudnia wejście w innowacje oraz starzenie społeczeństwa. Rząd woli równowagę budżetową niż kosztowne inwestycje.

Aby firmy mogły odnieść sukces w przyszłości, potrzebują infrastruktury, która utrzyma ich na konkurencyjnym rynku - powiedział Wambach. Niedobór szerokopasmowego dostępu do internetu na obszarach wiejskich stanowi główną przeszkodę dla mnóstwa mniejszych firm zlokalizowanych na niemieckiej prowincji.

Niemiecki rząd już zaczął inwestować w sieć o prędkości co najmniej 50 megabajtów na sekundę - powiedział Wambach.

Wybory na jesieni prawdopodobnie spowodują długotrwały wzrost inwestycji, a także cięcia podatkowe - powiedział Wambach.