Nie tylko taksówkarze z licencją. Rząd chce utrudnić klientom korzystanie z Ubera

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 czerwca 2017, 08:21
Uber
Uber/ShutterStock
MIB chce blokować dostęp do sieci, by utrudnić klientom korzystanie z Ubera.

dąży do uporządkowania rynku przewozów osobowych. Chce zrównać wymogi dla firm przewozowych z korporacjami taksówkarskimi, planuje m.in. wprowadzenie licencji na pośrednictwo przy przewozie osób – zarówno dla firm, jak i kierowców w nich pracujących. Ma też zostać wprowadzony obowiązek prowadzenia i przechowywania rejestru zleceń. Niespełnianie wymogów miałoby skutkować karami finansowymi.

Szymon Huptyś, rzecznik MIB, podkreśla, że nie chodzi o walkę z Uberem. – Potrzebne są przepisy, które zapewnią równe traktowanie wszystkich podmiotów na rynku przewozu osób, a z drugiej strony będą zmierzały do poprawy bezpieczeństwa i komfortu klientów – mówi.

Największe kontrowersje wzbudza propozycja, by firmom bez licencji i ich klientom blokować dostęp do programów komputerowych, aplikacji mobilnych, a nawet numerów telefonów. Według Wojciecha Klickiego, eksperta , która wczoraj alarmowała w tej sprawie, już sama koncepcja ograniczania dostępu do pewnych aplikacji jest niebezpieczna.

– By zablokować aplikację, potrzebne są filtry, które będą obserwować, jakiego typu dane są przesyłane, a to oznacza ingerencję w wolność korespondencji, wymiany i przepływu informacji w internecie – zaznacza Klicki.

W ocenie , eksperta , projekt zmian prawa w proponowanym kształcie nie ma szans wejść w życie. Wiadomo, że zwolennikami działalności firm takich jak Uber są wicepremier Mateusz Morawiecki czy minister nauki Jarosław Gowin. To na ich wniosek projekt, który trafił już na , miał zostać poprawiony. Nie wiadomo jeszcze, jaki będzie jego ostateczny kształt i kiedy trafi do Sejmu. – Dzięki takim firmom jak Uber więcej klientów może pozwolić sobie na korzystanie z przewozów. Znacząco poprawiła się więc konkurencja – mówi Furgalski. Dodaje, że zaostrzenie regulacji może sprawić, że dostęp do tego typu usług będzie reglamentowany.

Problem regulacji rynku przewozów osobowych wypłynął po raz kolejny przy okazji wczorajszego protestu taksówkarzy. Na ulicach Warszawy, Wrocławia, Łodzi i Poznania protestowało ponad 2 tys. kierowców taksówek. Uber nowym klientom oferował... 30 proc. zniżki. – Zainteresowanie naszą aplikacją znacząco dziś wzrosło, mimo że w poniedziałki obserwujemy zwykle mniejszy ruch – mówiła wczoraj Magdalena Szulc z Ubera.

Według Jarosława Iglikowskiego, przewodniczącego Związku Zawodowego Taksówkarzy „, od chwili pojawienia się na rynku firm przewozowych dochody taksówkarzy spadły o połowę.

Zdaniem to jednak nie firmy przewozowe są tego przyczyną, ale rosnąca konkurencja wśród taksówkarzy. – Narzekają na mniejsze zarobki, ale statystyki pokazują, że coraz więcej osób chce wykonywać ten zawód. Liczba wydanych licencji w Warszawie i we Wrocławiu w ostatnich trzech latach wzrosła o 15 proc. – mówi.

>>> Czytaj też: 4,5 mld zł na komunikację regionalną. Oto planowane inwestycje kolejowe do 2023 roku [MAPA]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj