Na warszawską giełdę powrócili ukrywający się gdzieś od kilku lat inwestorzy detaliczni. Na rynek zwabiły ich ciekawe debiuty - pisze agencja Bloomberg.

Podczas gdy nad obrotami na warszawskiej giełdzie dominują wciąż inwestorzy zagraniczni, inwestorzy indywidualni z Polski w pierwszej połowie tego roku byli odpowiedzialni za 18 procent handlu – to najwyższy wynik od 2012 roku i wzrost o 13 procent w porównaniu do poprzedniego roku. Stali się też miłośnikami obligacji korporacyjnych, odpowiadając za 41 proc. wszystkich zamówień.

Warszawski indeks WIG20 zwiększył w tym roku swoją wartość o 23 proc. Polskie akcje zaczęły nadganiać inne rynki rozwijające się, wychodząc w ten sposób ze spadku wywołanego przez zmiany w systemie emerytalnym wprowadzone trzy lata temu oraz zwiększone ryzyko polityczne po wyborach w 2015 r. Debiut sieci supermarketów Dino Polska oraz operatora telekomunikacyjnego Play były wśród debiutów, które podziałały na wyobraźnię Polaków szukających alternatywnych inwestycji podczas gdy ujemne realne stopy procentowe sprawiają, że depozyty bankowe nie są atrakcyjne.

>>> Czytaj też: Polski WIG20 liderem w Europie

Mimo że zaledwie ułamek spośród 1,4 miliona kont brokerskich w Polsce jest aktywnych, inwestorzy indywidualni znacząco zwiększyli obroty akcjami spółek o niskim kapitale, często pomijanych przez instytucje międzynarodowe. Ich entuzjazm względem spółki budowlanej Polimex-Mostostal, producenta gier komputerowych CI Games czy producenta traktorów Ursus napędzały obroty w pierwszej połowie roku do poziomu ponad trzykrotności wartości rynkowej tych firm.

Inwestorzy detaliczni byli fundamentem warszawskiej giełdy w latach 90, kiedy rząd sprzedawał udziały w spółkach państwowych podczas transformacji gospodarki z systemu komunistycznego na wolnorynkowy. Szczytem kolejnego złotego okresu był rok 2010, kiedy debiuty ubezpieczyciela PZU SA i operatora warszawskiej giełdy przyciągnęły ponad 200 000 inwestorów indywidualnych. Lipcowa sprzedaż akcji Play, największy debiut polskiej spółki prywatnej, przyciągnął ich 16 000.

>>> Polecamy: Dlaczego rynki finansowe nie boją się wojny jądrowej? "Bo wtedy i tak wszyscy jesteśmy skończeni"