Ekspertka: wskaźnik bezrobocia w Polsce wynikiem utrzymującego się wzrostu gospodarczego

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 sierpnia 2017, 12:36
Stosunkowo niski w porównaniu do innych państw UE wskaźnik bezrobocia w Polsce wiąże się z fazą wzrostową naszej gospodarki, która utrzyma się w kolejnych miesiącach - oceniła w rozmowie z PAP Władysława Jastrzębska, ekonomistka z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Stopa bezrobocia w lipcu wyniosła 7,1 proc. wobec 7,1 proc. w czerwcu - podał w czwartek Główny Urząd Statystyczny. Z kolei stopa bezrobocia liczona według Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL - badanie zgodne z metodyką Międzynarodowej Organizacji Pracy) wyniosła w II kwartale 2017 r. 5,0 proc. wobec 5,4 proc. w I kwartale 2017 r. - wynika z danych GUS. Współczynnik aktywności zawodowej (udział pracujących w ogólnej liczbie ludności w wieku 15 lat i więcej) wyniósł w II kwartale 56,7 proc. wobec 56,2 proc. kwartał wcześniej, natomiast wskaźnik zatrudnienia wyniósł 53,9 proc. wobec 53,2 proc. - poinformowano.

"W lipcu stopa bezrobocia jest na tym samym poziomie, co w czerwcu. To wynika z dalej utrzymującego się wzrostu gospodarczego. A dodatkowo z możliwości zatrudnienia w budownictwie, rolnictwie, przetwórstwie rolno-spożywczym z uwagi na sezonowość" - powiedziała ekspertka, z którą rozmawiała PAP.

Ekonomistka podkreśliła, że jest to przede wszystkim efekt tendencji wzrostowej polskiej gospodarki. "Skoro więcej się produkuje i PKB rośnie, to zwiększa się też liczba miejsc pracy" - wyjaśniła.

Ekspertka odniosła się też do różnic we wskaźnikach dotyczących bezrobocia. "BAEL to wskaźnik, którego metodykę opracowała Międzynarodowa Organizacja Pracy. Metodyka ta znacznie się różni od GUS-owskiej, dlatego że jest oparta na badaniach panelowych. Wybiera się reprezentatywną grupę mieszkańców danego kraju i liczy, ile osób pracuje zarobkowo lub prowadzi własną działalność gospodarczą co najmniej jedną godzinę w tygodniu. Tymczasem GUS oblicza bezrobocie w oparciu o liczbę zarejestrowanych w urzędach pracy. Z uwagi na to mamy inny wynik" - wyjaśniła.

Jak zaznaczyła Jastrzębska współczynnik aktywności zawodowej i wskaźnik zatrudnienia jest mniejszy w Polsce niż w krajach tzw. starej unii. "Współczynniki te na pewno się pod koniec roku zmienią, gdy wejdzie w życie ustawa o nowym wieku emerytalnym" - powiedziała.

Według niej to, że mieszkańcy krajów tzw. starej UE są bardziej aktywni zawodowo niż Polacy jest spadkiem po okresie PRL oraz wynika z sytuacji, kiedy w naszym kraju było wysokie bezrobocie. "Myślenie było takie: mam wiek emerytalny, idę na emeryturę. Wynagrodzenia przeciętnie aż tak bardzo in plus się nie różniły w stosunku do emerytury, czyli współczynnik zamiany wynagrodzenia emeryturą był bliski jeden. Część osób, które wchodzą teraz w wiek emerytalny i myślą w ten sposób prawdopodobnie zrezygnuje z pracy. Ponadto kiedy było wysokie bezrobocie możliwość wcześniejszego przejścia na emeryturę, ewentualnie korzystanie z zasiłku przedemerytalnego było lepszym wyjściem" - wskazała.

W jej ocenie stopa bezrobocia do końca roku "radykalnie się nie zmieni".

autor: Magdalena Jarco

edytor: Dorota Skrobisz(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj