Nadejście “nowej ery” pod rządami prezydenta Chin Xi Jinpinga to alarm dla USA i Europy. Pekin zapowiada, że będzie coraz bardziej asertywny oraz chce odgrywać coraz większą rolę na świecie.

Rządząca Komunistyczna Partia Chin (KPCh) chce prowadzić bardziej asertywną politykę niż ta, którą Państwo Środka uprawiało przez ostatnie trzy dekady. W czasie niedawno zakończonego XIX zjazdu KPCh chiński prezydent stwierdził, że jego państwo zbliża się do centrum światowej sceny, przedstawiając mapę drogową, aby do 2050 roku Państwo Środka stało się wiodącą potęgą w skali globu.

Chiński przywódca próbował uspokajać świat, że rozwój jego kraju będzie miał pokojowy charakter. Zapewnienie takie to próba uniknięcia tzw. pułapki Tukidydesa, czyli sytuacji, w której rosnąca potęga wchodzi w konflikt z potęgą ustabilizowaną. Mimo to rosnąca siła wojskowa i gospodarcza Pekinu stanowi wystarczający powód do niepokoju dla obecnych potęg.

Reklama

“Wizja chińskiego prezydenta, po raz pierwszy we współczesnej historii Chin, odnosi się do globalnej roli przywódczej” – komentuje Jonathan Sullivan, dyrektor Instytutu Polityki Chin na Uniwersytecie w Nottingham. „W nieunikniony sposób doprowadzi to do konfliktu interesów Chin z innymi potęgami” – dodaje.

Najbliższą okazją dla Chin, aby zademonstrować swoją pozycję, może stać się wizyta prezydenta USA Donalda Trumpa w Pekinie. Głównym tematem rozmów ma być Korea Północna i kwestie handlowe. Z jednej strony USA mają problem ze wzrostem potęgi gospodarczej Chin, a z drugiej Waszyngton chce, aby Pekin w większym stopniu wypełniał rolę lokalnego stabilizatora.

Odkąd Xi objął władzę w 2012 roku, Chiny zwiększyły wysiłki mające na celu podniesienie ich wpływów za granicą. Pekin wówczas podjął szereg różnych działań, począwszy od zwiększenia pomocy zagranicznej, a skończywszy na przeprowadzeniu serii wizyt zagranicznych, mających przygotować grunt pod budowę infrastruktury wzdłuż Nowego Jedwabnego Szlaku, obejmującego swym zasięgiem trzy kontynenty.

W niektórych obszarach Chiny znalazły wspólny język z zachodnimi potęgami. Chodzi o takie kwestie, jak walka ze zmianą klimatu czy wsparcie dla wolnego handlu. Z kolei w innych kwestiach, np. spory terytorialne na Morzu Południowochińskim, interesy były już odmienne.

Polityka zagraniczna Xi Jinpinga obrazuje odejście od doktryny Denga Xiaopinga, który naciskał na chińskich liderów, aby nie wychylali się ze swoimi ambicjami i poświęcali czas na pracę. Od czasu powstania tej doktryny pod koniec lat 80. XX wieku Państwo Środka unikało angażowania się w sprawy międzynarodowe.

Tymczasem w trakcie tegorocznego przemówienia z 18 października, przy okazji określania polityki na najbliższe pięć lat, Xi zasygnalizował zmianę. Chiny w jego przekonaniu są u progu trzeciego etapu na drodze wychodzenia z „wieku upokorzenia”, jakiego Pekin zaznał ze strony kolonialnych potęg, takich jak Japonia, Wielka Brytania i Francja. Kraj podniósł się pod rządami Mao Zedonga. Pod rządami Denga Xiaopinga stał się bogaty. Teraz, pod rządami Xi Jinpinga, kraj stanie się silny.

Chiński wpływ ma w dużej mierze charakter gospodarczy: Xi zapowiedział, że jego wersja socjalizmu może stanowić alternatywny model dla państw rozwijających się. Ten panstwowocentryczny model może stać się źródłem napięć w nadchodzących latach – uważa Louis Kuijs, odpowiedzialny za analizy gospodarcze Azji w Oxford Economics z Hong Kongu. Badacz zaznacza, że ani Unia Europejska, ani USA nie uznają Chin za gospodarkę rynkową według standardów Światowej Organizacji Handlu (WHO).

„Dalszy wzrost Chin oraz ich integracja z systemem światowym mogą prowadzić do dalszych napięć, włączając w to warunki handlu oraz relacje inwestycyjne” – dodaje Kuijs.

W czasie przemówienia Xi zwrócił także uwagę na to, że Pekin zamierza budować sztuczne rafy na Morzu Południowochińskim i do połowy XXI wieku chce dysponować wojskiem światowej klasy. Jednym z elementów tego planu jest stworzenie marynarki wojennej, która będzie zdolna do projekcji siły na całym globie. Jednym z przejawów tego dążenia było niedawne otwarcie pierwszej chińskiej bazy za granicą w Dżibuti we wschodniej Afryce.
Z największym aplauzem ze strony uczestników XIX Zjazdu KPCh Xi spotkał się wówczas, gdy określił potencjalne działania Chin wobec Tajwanu. Przywódca Państwa Środka zaznaczył, że należy „zdecydowanie przeciwstawiać się” wszelkim wysiłkom niepodległościowym ze strony wspieranej przez USA wyspy.

“To jasne, że Xi próbuje na różne sposoby zakotwiczyć nową obecność Chin w regionie – czy to w wymiarze militarnym, czy też handlowym. Możliwe, że również pod względem pewnej narracji – chińskiego marzenia, które można eksportować” – komentuje Rana Mitter, profesor współczesnej historii Chin z Oxford University. „Osłabiony Zachód, wiedziony przez takich liderów, jak Donald Trump, mógł się zorientować, że dał Chinom dużo przestrzeni do tworzenia alternatywnej narracji” – dodaje.

Amerykańska administracja w jasny sposób wyraża zaniepokojenie rosnącymi wpływami Chin i stara się blokować strategiczne inwestycje. W czasie rzadkiego briefingu z ubiegłego miesiąca, Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) ostrzegła, że Chiny podważają amerykańską sieć sojuszy oraz promocję amerykańskich wartości.

Władze w Pekinie “próbują zrewidować światowy porządek w taki sposób, aby lepiej odpowiadał chińskim interesom” – informuje CIA.

Z kolei w sierpniu serwis Politico donosił, że Francja, Niemcy oraz Włochy naciskają na Komisję Europejską, aby ta chroniła największe europejskie firmy przed chińskimi przejęciami. Kraje te chciały, aby KE mogła określić, że potencjalne przejęcie może wynikać bardziej z przesłanek politycznych niż rynkowych.

“Nawet jeśli dzielą nas pewne różnice, w tym spojrzenie na prawa człowieka, to pozostajemy bliskim partnerem Chin” – mówił w środę Steffen Seibert, rzecznik prasowy niemieckiej kanclerz Angeli Merkel. „Chcemy w konstruktywny sposób towarzyszyć Chinom w rozwoju oraz chcemy, aby Chiny odgrywały konstruktywną rolę na świecie” – dodał.

Interesy globalne

Ruan Zongze, były czołowy chiński dyplomata w Waszyngtonie, uważa, że działania Chin szły w parze z ich rozwojem gospodarczym. „Globalne interesy Chin rozszerzyły się na niespotykaną wcześniej skalę, a to wymaga bardziej aktywnej dyplomacji” – komentuje Zongze, który jest dziś szefem Chińskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych w Pekinie. Mimo to – jak uważa – Chinom brakowało siły, aby przejąć władzę od globalnych potęg, a Pekin chciał być raczej proaktywny niż destrukcyjny.

Podczas gdy Chiny plasują się na drugim miejscu za USA pod względem rozmiarów gospodarki i wydatków na wojsko, Xi Jinping wyraził pragnienie, aby jego kraj stał się uznanym graczem globalnymi i chronił powiązania handlowe, które umożliwiają Chinom ekspansję.

“Chiny są zdeterminowane, aby zreformować porządek międzynarodowy, ukształtowany przez Zachód. Jak dotąd Pekin nie zasygnalizował, że chce obalić czy zastąpić ten porządek” – uważa Afery Goldstein, prof. stosunków międzynarodowych z Uniwersytetu w Pensylwanii.

„Bez względu na to, czy proces ten postępuje sprawnie czy nie, wszystko będzie zależało od wyborów, jakie podejmą Chiny oraz inni gracze” – dodaje.

>>> Czytaj też: Koniec amerykańskich złudzeń. Chiny już dziś mają największą gospodarkę świata i wkrótce zostawią USA daleko w tyle [WYKRESY]