Wróbel: Premier i jego porażka gwarantowana [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
16 grudnia 2017, 18:35
Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej. Zdj. KPRM
Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej. Zdj. KPRM/Domena Publiczna
Trudno mi się dziwić, że nie emocjonowałem się procesem przepinania broszki z żakietu Beaty Szydło w klapę marynarki Mateusza Morawieckiego. Dlaczego? Bo w pamięci mam raport NIK, który naświetla problem „państwa Tuska” – w związku z poszukiwaniem złóż gazu łupkowego w Polsce w latach 2007–2012.

Łupki, jak się zdawało, miały przenieść nas z ligi kraików zależnych od rosyjskiego gazu do ligi mocarstw energetycznych mających gaz własny. Sprawa strategiczna i zarazem niepodległościowa. Najpierw było wielkie napinanie muskułów, a potem proza krajowego życia politycznego. Według NIK rząd nie potrafił doprowadzić do powstania na czas znowelizowanego prawa, a ministerstwa oraz inne instytucje państwa nie wykazały się skuteczną pracą. Nie zaskoczy też nikogo, że koncesje przyznawano opieszale, a zasady konkursu umożliwiały dowolność. Inna rzecz, że koncesje przyznawano na ogromny obszar, utrudniając dostęp do prac mniejszym podmiotom – zapewne w trosce o tworzenie, tak często postulowanego przez premiera, kraju przyjaznego średnim i drobnym przedsiębiorcom.

Donald Tusk, jak zawsze, miał szczęście. W ostatecznym rezultacie łupki okazały się mirażem. Mniej szczęścia mamy my – obywatele. W niesłusznie zapomnianym raporcie tkwi trafna diagnoza słabości Polski. Nie osoba premiera o niej decyduje, lecz decyzyjny chaos narzucony przez sprzyjającą niedowładowi strukturę (i kulturę) zarządzania państwem. Donald Tusk, podobnie jak jeden z jego poprzedników – Leszek Miller, dostrzegł problem i próbował gorączkowej „reformy centrum”. Ale szybko przegrał – podobnie zresztą jak „kanclerz” Miller. Beata Szydło dostrzegała problem, lecz pozbawiona wystarczających instrumentów władzy nawet nie próbowała go rozwiązać. Ewa Kopacz to chyba nie bardzo by nawet wiedziała, o czym jest ten felieton. Mateusz Morawiecki rozumie powagę sytuacji, ale skończy jak wszyscy premierzy.

>>> Czytaj też: Gospodarka według Morawieckiego. Oto najważniejsze obietnice z expose

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj