Palestyńczycy protestowali czwarty piątek z rządu. Najnowsze demonstracje miały jednak mniej burzliwy przebieg niż te z poprzednich tygodni - zauważa agencja Reutera.

Na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy wzdłuż granicy z Izraelem setki protestujących Palestyńczyków starły się z izraelskimi żołnierzami; część demonstrantów rzucała kamienie i paliła opony. W mieście Gaza w wiecu protestacyjnym uczestniczyło ok. 1,5 tys. osób.

Reklama

Izraelska armia sprawdza doniesienia władz palestyńskich o co najmniej pięciu osobach rannych podczas protestów - przekazała rzeczniczka wojska.

Wojsko izraelskie podało ponadto, że przechwyciło dwie z trzech rakiet wystrzelonych w kierunku Izraela ze Strefy Gazy. Trzeci pocisk uderzył w budynek, ale nie spowodował ofiar w ludziach. W odpowiedzi na ostrzał izraelskie czołgi i lotnictwo ostrzelały cele należące do Hamasu, radykalnego ruchu palestyńskiego, który kontroluje Strefę Gazy.

Ogłoszona 6 stycznia decyzja Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę państwa żydowskiego stanowiła diametralną zmianę w dotychczasowej, wieloletniej polityce USA wobec jednego z najbardziej wrażliwych aspektów procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie - podkreśla Reuters.

Izrael uważa Jerozolimę za swą odwieczną i niepodzielną stolicę, z kolei Palestyńczycy chcą, by we wschodniej części miasta powstała stolica ich niepodległego państwa. Izrael zajął Jerozolimę Wschodnią w 1967 roku podczas wojny sześciodniowej; krok ten nie został nigdy uznany przez społeczność międzynarodową.

Większość krajów stoi na stanowisku, że status Jerozolimy to sprawa do ustalenia w ramach izraelsko-palestyńskiego porozumienia pokojowego. Proces pokojowy od lat pogrążony jest jednak w impasie.

21 grudnia Zgromadzenie Ogólne ONZ w przyjętej rezolucji odrzuciło deklarację Trumpa w sprawie Jerozolimy; za rezolucją głosowało 128 krajów, przeciw było dziewięć, 35 wstrzymało się od głosu, a 21 nie brało udziału w głosowaniu. (PAP)