Dziesiąty rok z rzędu w ścisłej czołówce najlepszych pracodawców jest firma, która ma też oddział w Polsce. Czy warszawscy pracownicy są tak samo zadowoleni ze swojego pracodawcy, jak ich amerykańscy koledzy? Co trzeba dziś zrobić, żeby być dobrym pracodawcą?

Od kiedy firma Glassdoor zaczęła w 2008 r. publikować ranking Best Places To Work, Bain&Company zawsze było w pierwszej czwórce. W dziesiątej już edycji rankingu firmę wyprzedził Facebook, ale w zeszłym roku – i jeszcze dwa razy w przeszłości – była ona na pierwszym miejscu jako najlepsze miejsce pracy w USA.

Bain & Company to firma doradztwa strategicznego wywodząca się z Bostonu. Polski oddział Bain&Company został otwarty w 2012 roku, ale firma doradza firmom w Polsce od ponad 20 lat. W USA nie opuszcza ścisłej czołówki rankingu pracodawców. Ranking Glassdoor opiera swoją ocenę wyłącznie na anonimowych opiniach pracowników firm, a ci wydają się zachwyceni atmosferą w biurze amerykańskiego lidera. Chcieliśmy sprawdzić, czy w stale rozwijającym się polskim biurze firmy pracownicy są tak samo zadowoleni.

Warszawskie biuro Bain&Company ma siedzibę na 19 piętrze wieżowca Warsaw Financial Center. Zaraz po wejściu wzrok natychmiast przyciągają okna – widok z takiej wysokości na Pałac Kultury i centrum Warszawy robi ogromne wrażenie. Biuro nie jest wielkim labiryntem, więc prawie z każdego biurka można rzucić okiem na miasto z lotu ptaka.

To nie jedyna zaleta biura. – W firmie pracuje blisko 50 osób. Wszyscy się znamy, jesteśmy prawdziwym zespołem – mówi Maciek, konsultant pracujący w Bain & Company od 3,5 roku.

Reklama

Wszyscy pracownicy, których poznaliśmy, od razu podkreślają dobre relacje w biurze, ale też poza nim. Chodzą razem na squasha, wychodzą po pracy na drinka, a nawet jeżdżą na wspólne wakacje i są zapraszani na wesela znajomych z pracy. – Czuję, że gdybyśmy poznali się w innych okolicznościach, to też byśmy się blisko zakumplowali – dodaje Kamil, konsultant zajmujący się projektami dla funduszy private equity. Ma do powiedzenia dużo dobrego o swoich współpracownikach, a kiedy opowiada o wyzwaniach, z jakimi miał okazję zmierzyć się w pracy, bardzo się ożywia.

Podobny ton przewija się przez większość opinii amerykańskich pracowników w rankingu Glassdoor. Piszą, że ich współpracownicy to również ich znajomi poza pracą. Przez ostatnich kilka lat to właśnie czynnik ludzki stał się priorytetem najlepszych pracowników. Coraz mniej osób godzi się na spędzanie ośmiu lub więcej godzin dziennie w nieprzyjemnym środowisku, wśród ludzi, których nie lubi.

Dobre relacje wśród pracowników to jednak nie tylko wypady na squasha. – U nas każdy zadaje pytania i wszyscy chętnie odpowiadają, pomagają, każdy jest otwarty – zapewnia Kamil. – To jest biznes oparty na ludziach, więc wszystko się wokół tego obraca – dodaje.

- Moja prywatna opinia jest taka, że powinno się pracować z ludźmi, którzy cię inspirują, bo wtedy się ciągnie do góry – twierdzi z kolei Maciek. – Ja tutaj cały czas mam takie uczucie – zapewnia.

Wyścig szczurów to dla nich obce pojęcie. Bain & Company to przykład nowoczesnej firmy, w której rozumie się, że najlepsze wyniki osiąga się dzięki współpracy. – Moim sukcesem jest sukces całego zespołu – mówi z przekonaniem Maciek. – Nie jest sukcesem to, że będę lepszy od kogoś innego, tylko sytuacja, w której rozwijam się i ja, i moi koledzy – dodaje.

Drugą kwestią, która powtarza się jak refren w rozmowach z pracownikami, to codzienne wyzwania. – W momencie, w którym jakieś zadanie robię już któryś raz i czuję się z tym komfortowo, to dostaję kolejnych kilka, które są już poza moją strefą komfortu – mówi Maciek. – To sprawia, że się rozwijam, ale z drugiej strony jest wymagające – dodaje, nie kryjąc satysfakcji.

Polski oddział Bain & Company wciąż jest firmą średniej wielkości, co pracownicy przedstawiają jako wielką zaletę. Podoba im się startupowy klimat i to, że dużo szybciej niż w wielkiej korporacji mogą awansować i dostawać bardziej odpowiedzialne zadania.

Kamil powiedział nam, że ważne jest dla niego między innymi zróżnicowanie branż, w których może pracować – w tym private equity.

Wybierając Bain & Company podczas rekrutacji kierował się tym, że nie chciał pracować wyłącznie w jednej branży ani spędzać większości czasu za granicą. – Znałem tu parę osób, porozmawiałem z nimi. Chwalili to, że biuro szybko się rozwija, więc można mieć dużo odpowiedzialności i dużo się nauczyć – opowiada.

Wyjazdy zagraniczne są jednak ważną częścią pracy, ale w zakresie, który da się pogodzić na przykład z życiem rodzinnym. Są też ważnym elementem nauki. Kamil wspomina, że był już na kilku wyjazdach treningowych, z czego dwa były w Stanach Zjednoczonych. Do dziś utrzymuje kontakt z poznanymi tam ludźmi z całego świata.

Rekrutacja w firmie jest prowadzona przez cały rok, żeby zaspokoić potrzeby rozwijającego się oddziału. Wszyscy konsultanci podkreślają, że to bezpośrednia rozmowa z przedstawicielami firmy była jednym z czynników, które zdecydowały o wyborze firmy – trzeba tu podkreślić, że konsultanci Bain & Company to najwyższa półka kandydatów, którzy mogą przebierać w ofertach.

– Już na rozmowie była między nami chemia – wspomina Maciek. – Przekonał mnie też startupowy klimat. Mimo, że to jest globalna firma, ze wszystkim, co się z tym wiąże – doświadczeniem, prestiżem i tak dalej – to jednak w lokalnym wymiarze atmosfera była zupełnie inna – mówi. – Miałem rozmowy w różnych firmach. Przed przyjściem do Bain ta firma nie była moim pierwszym wyborem , ale po wyjściu z rozmowy stwierdziłem, że to są właśnie ludzie, z którymi chcę pracować – dodaje.