Mimo to Puigdemont chce ponownie zostać szefem katalońskiego rządu. Jednak jeśli wróci do Hiszpanii, zostanie aresztowany, gdyż hiszpański wymiar sprawiedliwości zarzuca mu m.in. rebelię i nieposłuszeństwo wobec władz centralnych w Madrycie w związku z działaniami na rzecz secesji Katalonii.

W poniedziałek nowo wybrany szef katalońskiego parlamentu Roger Torrent wysunął Puigdemonta jako jedynego kandydata na premiera. Regionalny parlament jest kontrolowany przez zwolenników oderwania się Katalonii od reszty Hiszpanii.

"Obecne okoliczności nie pozwalają na jego zaprzysiężenie" - powiedziała na czwartkowej konferencji prasowej w Madrycie Saenz de Santamaria. Dodała, że status prawny Puigdemonta nie pozwala mu na stawienie się osobiście na głosowaniu w sprawie zaprzysiężenia. Jeśli Puigdemont wróci do Hiszpanii, to zostanie aresztowany.

Reklama

Wicepremier powiedziała, że rząd zwrócił się do Rady Państwa (Consejo de Estado), która jest najwyższym organem konsultacyjnym, by wydała opinię w sprawie możliwości odwołania się w Trybunale Konstytucyjnym od decyzji Torrenta dotyczącej kandydatury Puigdemonta.

Jeśli opinia Rady Państwa będzie zbieżna ze stanowiskiem rządu centralnego, władze natychmiast złożą odwołanie - zapowiedziała.

Kataloński parlament musi przeprowadzić pierwszą rundę głosowania w sprawie wyboru nowego premiera najpóźniej 31 stycznia.

Kandydatura 55-letniego polityka została wyłoniona po grudniowych, przedterminowych wyborach do regionalnego parlamentu Katalonii. Puigdemont informował, że chce, by zaprzysiężono go na premiera zaocznie, i zapowiadał, że mógłby rządzić Katalonią z Belgii. Jednak sprzeciwia się temu zarówno opozycja w regionie, jak i rząd centralny Mariano Rajoya. Także prawnicy katalońskiego parlamentu ocenili, że jest to niezgodne z jego regulaminem.

Rząd centralny zdymisjonował Puigdemonta i jego gabinet 27 października 2017 roku za nielegalne w świetle hiszpańskiej konstytucji działania na rzecz secesji Katalonii. Teraz byłemu premierowi i wszystkim członkom jego rządu zarzuca się m.in. rebelię i nieposłuszeństwo wobec władz centralnych. Czterech byłych ministrów przebywa wraz z Puigdemontem w Brukseli, dwóch jest w areszcie w Hiszpanii, a pozostali są na wolności.

>>> Czytaj też: Jutro wystąpienie Trumpa w Davos. Goście planują ostentacyjnie z niego wyjść