"To nie do zaakceptowania, że niektórzy odmawiają przyjęcia uchodźców" - powiedział Awramopulos po spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych UE w Sofii. "Każdy kraj musi w przyszłości wyrazić solidarność" - dodał.

Stwierdził również, że KE nie będzie nakładała kary za nieprzyjmowanie uchodźców. "Spróbujemy przekonać wszystkich, KE nie będzie ani dyktować, ani karać" – powiedział.

Według Awramopulosa ministrowie zgodzili się z propozycją Sofii, by wszystkie teksty z pakietu reform polityki migracyjnej i azylowej rozpatrywane były oddzielnie w ciągu następnych pięciu miesięcy bułgarskiej prezydencji w UE. Najbardziej sporna kwestia dotycząca kwot uchodźców zostanie rozpatrzona w czerwcu jako ostatnia.

Reklama

Szef MSW Niemiec Thomas de Maiziere powiedział wcześniej w czwartek, że jego rząd gotów jest na razie odłożyć dyskusję na temat bardziej równomiernego rozdziału uchodźców, żeby można było skupić się na innych aspektach polityki migracyjnej i azylowej, takich jak ustalenie jednolitych w UE warunków udzielenia azylu i procedur przyjmowania uchodźców.

"W zasadzie potrzebujemy (...) oczywiście uczciwego rozdziału", ale aby osiągnąć postępy w planowanej reformie systemu udzielania azylu w UE, "sensowne" jest w pierwszej kolejności skupić się na "innych tematach" - oznajmił de Maiziere w kuluarach nieformalnego spotkania w Sofii. Nie odpowiedział jednak na pytanie, czy Niemcy byłyby gotowe zrezygnować z systemu kwot w warunkach ponownego nasilenia się fali migracyjnej.

Ministrowie w Sofii zgodzili się, że przy opracowaniu zasad nowej polityki migracyjnej i azylowej należy osiągnąć równowagę między państwami pochodzenia, tranzytu i ostatecznej destynacji uchodźców.

Z kolei bułgarski premier Bojko Borisow, który w czwartek rozmawiał telefonicznie z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem, stwierdził, że ewentualne spotkanie między przywódcami UE i tureckim szefem państwa może mieć na celu przygotowanie nowego porozumienia między Ankarą i Brukselą w sprawie migrantów.

>>> Czytaj też:

Morawiecki w wywiadzie dla CNN: "Ludzi z Donbasu traktujemy, jakby byli uchodźcami"