Burmistrzyni Barcelony nie podejmie króla Filipa VI podczas jego wizyty

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 lutego 2018, 19:13
Burmistrzyni Barcelony Ada Colau ogłosiła, że nie weźmie udziału w przyjęciu na cześć króla Hiszpanii Filipa VI, które zostanie wydane w niedzielę w jej mieście w przeddzień inauguracji w stolicy Katalonii targów telekomunikacyjnych Mobile World Congress.

Będzie to pierwsza wizyta Filipa VI w Barcelonie od czasu przeprowadzenia 1 października przez rząd regionalny nielegalnego w świetle hiszpańskiego prawa referendum w sprawie niepodległości Katalonii.

Ada Colau weźmie wprawdzie udział w kolacji z udziałem króla, która odbędzie się w poniedziałek, ponieważ - jak podkreśliła - "jest to jej obowiązek jako burmistrzyni, a kongres jest bardzo ważny dla Barcelony i całej Katalonii".

Nie pojawi się jednak na oficjalnym przyjęciu na cześć monarchy.

Filip VI - uzasadniła swą decyzją - wyraził poparcie dla "najtwardszej i najbardziej represyjnej postawy wobec referendum niepodległościowego", zamiast wznieść się ponad tę polemikę i wystąpić w charakterze mediatora.

Reprezentująca katalońską centrolewicę pierwsza kobieta na stanowisku burmistrzyni stolicy regionu w wypowiedzi dla miejscowych mediów wyjaśniła, że "nie złoży hołdu monarsze, który powinien zrewidować swe stanowisko".

Na decyzję Ady Colau niezwłocznie zareagował premier Hiszpanii Mariano Rajoy. Według agencji EFE miał powiedzieć: "Niech przestane przybierać pozy i zacznie działać w interesie wszystkich Katalończyków, całego miasta".

Jak przypomina sobotnia prasa katalońska, Ada Colau od samego początku nie deklarowała się jako zwolenniczka secesji Katalonii, nie uczestniczyła w przygotowaniach do październikowego referendum i zachowywała dystans do tego przedsięwzięcia (nie głosuję ani "za", ani "przeciw"), ale była przeciwna stosowaniu przez władze centralne represji wobec jego organizatorów. Zwracała się też do premiera Hiszpanii o zezwolenie na jego legalne przeprowadzenie.

Po przeforsowaniu przez premiera regionalnego rządu katalońskiego Carlesa Puigdemonta referendum, które zakończyło się aresztowaniem wielu działaczy niepodległościowych i wycofaniem się z Katalonii części zagranicznego kapitału, ostro skrytykowała przywódcę katalońskich secesjonistów za "oszukiwanie ludności Katalonii i wywołanie wielkiego napięcia wśród Katalończyków oraz narażenie regionu na szkody gospodarcze wskutek jednostronnego ogłoszenia niepodległości". (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj