Facebook stał się instrumentem masowej inwigilacji. Czy powinniśmy go skasować? [FELIETON]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 marca 2018, 10:30
Facebook tak naprawdę jest tylko bardziej widocznym przedstawicielem grupy wysysających dane korporacji; być może najpierw powinniśmy porzucić Google, którego działania są cichsze, a wpływ potencjalnie większy. Sami też przestajemy wierzyć w naszą własną autonomię. Owcą jestem i nic, co owcze, nie jest mi obce – żuję, co dają, a dają głównie Facebooka.

Oto akcja filmu sensacyjnego klasy B: za namową niechlujnego intelektualisty z szaloną misją stary miliarder inwestuje grubą kasę w firmę-cień, która podejmuje się szpiegowania 50 mln osób po to, by zdobywszy ich najgłębsze sekrety, skutecznie przejąć nad nimi kontrolę i zaprowadzić w imperium nowy, konserwatywny ład.

Akcja filmu klasy B albo historia najnowsza USA. Niechlujny intelektualista to Steve Bannon, stary miliarder to Robert Mercer, nowy konserwatywny ład to (no cóż) Donald Trump. Firma to Cambridge Analytica, sprzedawca precyzyjnie targetowanej internetowej propagandy, która zaprzecza wszelkim opisywanym dalej oskarżeniom. Jej podejrzane operacje pozostałyby pewnie trochę głębiej w cieniu, gdyby nie różowowłosy sygnalista Christopher Wylie, lewak, weganin i gej, którego niezwykły mózg zarządzał tą operacją kontroli społecznej do czasu, gdy chłopak moralnie się załamał, zwolnił i – po długim namyśle – udał się z inkryminującymi materiałami do gazety „The Observer”.

Przyjrzyjmy się tej historii nieco bliżej i spróbujmy zrozumieć, co w tym wszystkim jest zwyczajne, co smutne, a co naprawdę przerażające.

Zaczęło się tak: kilka lat temu naukowcy z Uniwersytetu w Cambridge wysyłają masie użytkowników Facebooka test osobowości. Prawie połowa z nich daje im w zamian dostęp do swoich profili. Nagle można skorelować osobowość z mnóstwem informacji, jakie chętnie umieszczamy online. Okazuje się, że istnieją korelacje, o jakich nie śniło się filozofom – Wylie opowiada na przykład, że badania odkryły zależność między hejtowaniem Izraela a umiłowaniem do batonów KitKat. Taka, jak nazywali to badacze, „psychometria” to potężne narzędzie wpływu. Gdy danych jest masa, a korelacje mocne, można zacząć pokazywać reklamy batonika na antysemickich stronach albo skuteczniej radykalizować antysemitów przy półkach z KitKatem, zamiast rozdrabniać się na zjadaczy Marsa. Im więcej danych, tym łatwiej odgadnąć wrażliwe informacje, jak orientacja seksualna, profil emocjonalny, zaburzenia osobowości czy głębokie lęki. A im więcej o tobie wiem, tym łatwiej mi cię zmanipulować.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj