W wywiadzie radiowym Siderow, który jest szefem znanej z prorosyjskich sympatii partii nacjonalistycznej Ataka, jednego z trzech ugrupowań klubu Zjednoczonych Patriotów, wezwał do zorganizowania unijnego spotkania na szczycie, które miałoby za zadanie wypowiedzieć się, czy oprócz prawa międzynarodowego nie został naruszony również statut ONZ, czyli Karta Narodów Zjednoczonych.

"Jeżeli prawo międzynarodowe nie zostało w pełni poszanowane, to takie ataki nazywają się agresją. Praktycznie dzieje się tak, że każde państwo, które zadecyduje, że może ukarać inne państwo, ponieważ jest od niego silniejsze, zaczyna wysyłać rakiety. To jest wyjątkowo niepokojące" - powiedział Siderow, cytowany przez bułgarskie radio publiczne. "Mamy do czynienie z ciężkim przypadkiem przemocy militarnej dokonanej na jednym państwie przez trzy inne państwa" - dodał.

Reklama

"Co się tyczy tzw. ataków chemicznych, które były powodem nalotów, sądzę, że istnieje wystarczająco danych, żeby stwierdzić, że (...) takiego ataku albo nie było, albo coś zostało zainscenizowane w celu zdyskredytowania Syrii" – wskazał Siderow.

Między partnerami koalicji rządowej nie raz w ostatnim roku, od czasu jej powstania, pojawiały się poważne rozbieżności.

Bułgarski rząd wyraził w sobotę pełne poparcie dla ataków sił USA, Francji i W. Brytanii w Syrii, jednocześnie wzywając do deeskalacji konfliktu - napisano w oświadczeniu, przyjętym na nadzwyczajnym posiedzeniu gabinetu zwołanym przez premiera Bojko Borisowa.

Połączone siły amerykańskie, brytyjskie i francuskie przeprowadziły nad ranem w sobotę serię nalotów w Syrii w ramach akcji odwetowej za użycie broni chemicznej podczas ataku z 7 kwietnia w mieście Duma na wschód od Damaszku; miało zginąć wówczas ponad 60 osób. Siły zbrojne USA podały, że celem bombardowań był wojskowy ośrodek naukowo-badawczy w Damaszku, zajmujący się technologią broni chemicznej oraz składy znajdujące się na zachód od miasta Hims.

Klub poselski Zjednoczonych Patriotów, którego Siderow jest szefem, składa się z 27 posłów. Nacjonalistyczna koalicja jest mniejszym partnerem w rządzie razem z centroprawicową partią GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii) premiera Borisowa. Razem w liczącym 240 miejsc parlamencie rządowa koalicja ma 122 mandaty.

Ewgenia Manołowa (PAP)