To tylko cisza przed burzą. Euro od dzisiaj jeszcze droższe?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 czerwca 2018, 12:55
To nie spotkanie przywódców USA i Korei Północnej, ani nie kolejna podwyżka stóp procentowych przez Rezerwę Federalną mogły wywołać lawinę na rynku walutowym. Takim wydarzeniem jest natomiast posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, a konkretniej konferencja Mario Draghiego. Jego słowa po raz kolejny budzą ogromne emocje wśród inwestorów. Ich uwolnienie będzie mieć wpływ nie tylko na euro - zaznacza Katarzyna Orawczak, analityk rynku walutowego Ekantor.pl.

O potencjale tego, co mówi a co stara się przemilczeć prezes Europejskiego Banku Centralnego, mieliśmy okazję przekonać się równo rok temu. Kiedy to zmęczony biernością banku rynek, gotów był karmić się doniesieniami oraz pogłoskami na temat przyszłości programu QE, równocześnie szukając potwierdzenia w wypowiedziach Draghiego. Pozwalając sobie przy tym na nadinterpretację. Stąd gdy z dużym entuzjazmem mówił on o sytuacji europejskiej gospodarki - inwestorzy z jeszcze większym entuzjazmem spojrzeli w kierunku euro, którego wartość znacząco wówczas wzrosła. Najwyraźniej uznając, że bank stara się jedynie odwlec to, co nieuniknione. Dziś atmosfera jest już inna. Gospodarka wyhamowuje, pojawiła się niepewność związana z wizją polityki handlowej prowadzonej przez USA oraz sytuacją we włoskim rządzie. Mimo to ECB musi podjąć decyzję o losach QE. Uważa się, że program skupu aktywów zostanie przedłużony do końca tego roku, jednak w ostatnich dniach pojawiły się informacje o tym, że bank szykuje się również do jego wygaszania. - Taki komunikat będzie wsparciem dla euro zarówno w parze z dolarem, jak i złotym. Nie należy jednak zapominac o tym, jak prezes ECB potrafi manewrować pomiędzy słowami, próbując ostudzić emocje wokół wspólnej waluty. Trudno spodziewać się również by zdradził on plany dotyczące ewentualnej podwyżki stóp procentowych - zaznacza analityk Ekantor.pl.

Przerzucenie niemal całej uwagi na konferencję Mario Draghiego, pozostawiło w cieniu wczorajszą decyzję Rezerwy Federalnej, która poinformowała o siódmej - w cyklu rozpoczętym w 2015 roku - podwyżce stóp procentowych. Dodatkowo został podsycony apetyt na to, że w 2018 roku dojdzie jednak do czterech, a nie trzech podwyżek jak wcześniej zakładano. Uwagę zwróciła też zapowiedź zwiększenia ilości konferencji, które od stycznia będą odbywać się po każdym posiedzeniu FOMC. Prezes Fed zaznaczył, że decyzja ma na celu wyłącznie poprawienie komunikacji z rynkiem i w żaden sposób nie świadczy o tempie kolejnych podwyżek. Jerome Powell, który objął stanowisko prezesa po Janet Yellen, jeszcze nie tak dawno mówił, że jest zadowolony z tego, w jaki sposób rynek wycenia ścieżkę podwyżek. Być może stąd zrodziła się potrzeba jeszcze lepszej komunikacji. - Jastrzębi wydźwięk komunikatu nie zaszkodził złotemu. Podwyżka w USA była już jednak wyceniona przez rynek, co ograniczało reakcję na walutach. Kurs EUR/PLN pokazuje obecnie wartość 4,27. Za dolara płacimy natomiast 3,61 PLN, ale przecież to nie koniec emocji - dodaje Orawczak z Ekantor.pl.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj