Tor Havard Wiig miał w lutym stłuczkę swoją Teslą Model S. Oczekiwał, że za tydzień lub dwa wróci na drogi. Pięć miesięcy później nadal czeka na części zamienne i jest gotów sprzedać dwuletni samochód.

Opóźnienie i ograniczony kontakt z Teslą pokazuje, że firma ma w zakresie napraw ogromne braki. – Nigdy nie spodziewałem się, że tak długo może trwać naprawianie tak drobnych szkód – powiedział 43-letni Wiig.

Tesla doświadczyła w ostatnim czasie w Norwegii sprzedażowego boomu. Doprowadził on do tego, że sieć serwisowa firmy nie nadąża z naprawą aut. Norweskie problemy pokazały, że Tesla ma problemy nie tylko z produkcją aut (chociaż Musk przekonuje, że latem firma osiągnęła w końcu zakładany poziom produkcji).

W Norwegii, gdzie elektryczne i hybrydowe auta stanowią ponad połowę wszystkich nowych kupowanych pojazdów, Tesla jest uznawana za najsłabszego producenta jeśli chodzi o jakość dostarczanych usług. Jest także czwartym najsłabszym z uwzględnieniem wszystkich obszarów działalności.

Sprzedaż Tesli (Modelu S oraz Modelu X SUV) w Norwegii wzrosła w zeszłym roku ponad dwukrotnie, a w tym (do czerwca) o kolejne 70 proc. Jego załoga serwisowa zwiększyła się natomiast w tym czasie tylko o jedną trzecią. Pokazuje to, z jak dużym problemem będzie musiała się zmierzyć, gdy auta elektryczne staną się jeszcze powszechniejsze.

Reklama

Musk przyznał na Twitterze, że firma ma problemy z rozbudowaniem sieci stacji serwisowych. Producent aut pracuje jednak nad szybką rekrutacją specjalistów do swoich stacji.

Konkurencja nie śpi. Wielcy producenci aut, którzy mają dobrze rozwinięte sieci stacji serwisowych, dodają do swojej oferty nowe modele oraz zwiększają produkcję. Jaguar wprowadził w tym roku do sprzedaży crossovera I-Pace, natomiast Mercedes-Benz pokazał tego samego typu model EQ C. Volkswagen planuje natomiast wprowadzić na rynek konkurencję dla Modelu 3 Tesli, czyli nowego elektrycznego hatchbacka.

>>> Czytaj także: Zmarł Sergio Marchionne. Były szef Fiata miał 66 lat