Miliony wyrwane fiskusowi

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
18 marca 2009, 07:29
Firmy masowo przeniosły wypłatę grudniowych pensji na styczeń, aby załapać się na niższe podatki, według nowej skali 18 i 32 proc., informuje "Gazeta Wyborcza", która wylicza, że przy pensji 5 tys. zł na koncie zostawało ekstra 500 zł.

Skalę zjawiska najlepiej widać po wpłatach do ZUS. Wpływy ze składek ubezpieczeniowych w lutym były aż o 800 mln zł większe niż przed rokiem. Wyniosły 8,8 mld zł. W niektórych firmach pracownicy sami przed świętami prosili szefów, aby im później wypłacili pensje.

"Wyborcza" podaje przykład dużej firmy telekomunikacyjnej w Warszawie, w której dział pracowniczy dostał jednego dnia ponad 200 próśb o opóźnienie przelewu. Kiedy na firmowej Wigilii dyrekcja oznajmiła, że prośbę spełni, pracownicy ekstatycznie zaczęli bić brawo.

Do opóźnienia w przelewach pensji namawiały największe polskie firmy zajmujące się doradztwem podatkowym. One zresztą też z tego skorzystały. - Identyfikujemy się z klientami. Skoro im doradzaliśmy takie rozwiązanie, to jak sami mogliśmy z niego nie skorzystać, mówi wysoko postawiony pracownik jednej z największych firm tego typu w Polsce.

- Zyskały firmy, bo dłużej trzymały pieniądze na kontach. Zyskali pracownicy, bo dostali więcej pieniędzy. Ale stracił budżet państwa, twierdzi Piotr Jaworski z Krajowej Izby Gospodarczej. Oblicza, że może to być ponad 100 mln zł.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj