Kwestię zmiany granicy podniosły w tym miesiącu i Belgrad, i Prisztina. Politycy i analitycy w Belgradzie argumentują, że porozumienie, umożliwiające Serbii kontrolę nad północnym Kosowem w zamian za Dolinę Preszewską - zamieszkany głównie przez etnicznych Albańczyków obszar na południu Serbii, mogłoby być możliwe do przyjęcia przez obie strony.

Po przybyciu do Wiednia na spotkanie szefów dyplomacji państw UE i państw bałkańskich minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas powiedział, że dyskusje o wymianach terytoriów idą w złym kierunku. "Uważamy, że rozdarłoby to zbyt wiele starych ran (...) więc jesteśmy bardzo sceptyczni" - oświadczył.

Reklama

Reuters odnotowuje, że inni unijni ministrowie spraw zagranicznych wypowiadali się w podobnym tonie. Szef dyplomacji Luksemburga Jean Asselborn przestrzegał przed "bardzo negatywnymi konsekwencjami", a fiński minister spraw zagranicznych Timo Soini mówił, że taka wymiana ziem byłaby "ryzykowna". Sceptycyzm zadeklarowała również szefowa austriackiej dyplomacji Karin Kneissl.

Belgijski minister spraw zagranicznych Didier Reynders uznał, że decyzja w tej sprawie należy do Belgradu i Prisztiny i że nie do UE należy udzielanie w tej sprawie wytycznych.

Wicepremier Serbii Ivica Daczić zapewniał, że Belgrad poszukuje pokojowego rozwiązania z Prisztiną, ale nie podał konkretów. Z kolei prezydent Kosowa Hashim Thaci oświadczył, że odrzuca ideę podziału terytorialnego wzdłuż linii etnicznych, ale powiedział, że jest otwarty na dyskusję w sprawie "korektury" granicy w ramach rozmów pokojowych z Serbią, w których mediatorem jest UE.

Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini, która prowadzi mediacje między Belgradem a Prisztiną, powiedziała na konferencji prasowej, że poparłaby wymianę terytoriów pod warunkiem, że uniknięto by jakichkolwiek prób tworzenia państw etnicznie homogenicznych. "Każdy uzgodniony rezultat otrzyma nasze poparcie pod warunkiem, że będzie zgodny z prawem międzynarodowym" - oświadczyła.

Kosowo, była serbska prowincja, w lutym 2008 roku jednostronnie oderwało się od Serbii i jest uznawane przez ponad 100 państw, ale nie przez Serbię i jej tradycyjnego sojusznika - Rosję. Prisztina i Belgrad znajdują pod naciskiem Unii Europejskiej, która domaga się, aby obydwa kraje rozwiązały sporne problemy, w tym wyznaczenia granic, jeśli chcą kiedyś stać się członkami UE.(PAP)