Według gazety kosowscy politycy zaczęli już aktywnie lobbować na rzecz swojego planu wśród krajów zachodnich.

Belgradzki dziennik zaznacza, że jest to informacja na wyłączność, i dodaje, że nowa inicjatywa dyplomatyczna kosowskich Albańczyków mogłaby pozostawić serbską stronę w całkowitej izolacji w dyskusji na temat rozwiązania kryzysu między Belgradem i Prisztiną, wywołanego w 2008 roku jednostronnym ogłoszeniem niepodległości przez Kosowo, dawną serbską prowincję.

Reklama

Według gazety akcja dyplomatyczna Prisztiny pojawiła się w następstwie umowy zawartej przez prezydenta Kosowa Hashima Thaciego i premiera tego kraju Ramusha Haradinaja, sugerując odrzucenie wszystkich negocjacji z Serbami na temat możliwej zmiany granic.

Belgrad i Prisztina były gotowe rozmawiać o możliwości zmiany przebiegu granic i przyłączeniu północnej części Kosowa, w większości zamieszkanej przez Serbów, do Serbii. Potwierdzili to i Thaci, i serbski prezydent Aleksandar Vuczić, którzy spotkali się w zeszłym tygodniu na negocjacjach w Austrii.

Teraz - zdaniem serbskiego dziennika - kosowscy politycy odrzucili tę możliwość. „Oni (tj. strona kosowska - PAP) chcą postawić Belgrad przed faktem dokonanym przy wyraźnym wsparciu ośrodków władzy (na Zachodzie - PAP), które są głównymi sponsorami niezależności tak zwanego państwa Kosowo” - czytamy w serbskiej gazecie.

Tyrol Południowy - podkreślają "Veczernje novosti" - jest autonomicznym regionem Włoch z mniejszością niemiecką, gdzie władze lokalne są niezależne od Rzymu w wielu dziedzinach, m.in. kultury, szkolnictwa i polityki socjalnej. Kompetencje te zostały zdefiniowane w porozumieniu z 1972 roku. Teraz ten sam model miałby być zaproponowany jako wzór dla rozwiązania kwestii statusu ludności serbskiej w północnym Kosowie.

Brytyjski tygodnik "The Economist" w opublikowanym w czwartek artykule ocenia, że przywódcy polityczni w Belgradzie i Prisztinie mogliby rozwiązać kryzys właśnie dzięki umowie o serbskiej autonomii w uznanym jako państwo Kosowie.

"Niektórzy analitycy uważają, że Thaci i Vuczić w rzeczywistości nie mają zamiaru zmieniać granic, lecz przygotowują się do porozumienia w sprawie pewnej formy serbskiej autonomii w granicach Kosowa w zamian za uznanie tego kraju (przez Belgrad - PAP). Choć obie strony drżą na myśl o takim rozwiązaniu, ich przywódcy przynajmniej będą mogli powiedzieć, że utrzymali cenne terytorium” - pisze "The Economist".

UE jako ważny warunek członkostwa Serbii stawia normalizację stosunków z zamieszkanym w większości przez etnicznych Albańczyków Kosowem. Serbia nie uznaje niepodległości Kosowa. Wielu Serbów nadal traktuje tę dawną serbską prowincję jako kolebkę swej prawosławnej wiary i cywilizacji. Nieodległość Kosowa, w którym Serbowie stanowią 5 proc. z 1,8 mln ludności, uznało 111 państw, w tym 23 z Unii Europejskiej; oprócz Serbii nie uznały jej m.in. Rosja i Chiny.

Kolejne rozmowy na szczeblu prezydentów Serbii i Kosowa odbędą się 7 września w Brukseli; temat integracji państw bałkańskich z UE jest jednym z priorytetów przewodniczącej w drugiej połowie 2018 roku we Wspólnocie Austrii.

Goran Andrijanić (PAP)