Ja też popierałem. Ba, ja nawet byłem szefem sztabu wyborczego Pawła Adamowicza. Dwie rzeczy się wydarzyły. Po pierwsze, mamy realne zagrożenie, że Paweł, w związku ze swoimi problemami, może stracić urząd po swojej ewentualnej wygranej i będziemy mieli w Gdańsku komisarza z nadania PiS…
Istnieje takie zagrożenie.
Nie, ale czytam gazety i oglądam telewizję.
Obserwuję i wyciągam wnioski, a ponadto z tą władzą wszystko jest możliwe.
Kilkanaście dni temu dwóch biznesmenów zostało zatrzymanych przez CBA, jakoby mieli sprzedać Adamowiczowi mieszkania po zaniżonych cenach. A dla mnie i dla wielu mieszkańców Gdańska wyglądało to tak, jakby kandydat PiS-u na prezydenta Gdańska tracił w sondażach i trzeba było mu to poparcie podnieść, więc po raz kolejny zainteresowano opinię publiczną sprawą Adamowicza.
>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.
