Do tematu budowy w Podlaskiem lotniska regionalnego wrócił w swojej kampanii wyborczej kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Białegostoku Jacek Żalek. Zadeklarował, że jeśli wygra, to miasto dołoży do tej inwestycji z własnego budżetu przynajmniej jedną czwartą potrzebnej kwoty.

"Deklaruję, że dołożę wszelkich starań, aby tyle samo, ile dołoży Białystok, można było uzyskać z władz centralnych" - powiedział w poniedziałek Jacek Żalek, podczas konferencji prasowej przed Urzędem Marszałkowskim w Białymstoku. Według jego koncepcji, pozostałą kwotę (konkretne liczby nie padły) miałyby zabezpieczyć nowe władze samorządowe regionu. "Mam nadzieję, że z nowym marszałkiem z PiS, zbudujemy lotnisko, które odpowie na największe potrzeby naszego województwa" - mówił Żalek.

Kiedy dwa tygodnie temu kandydaci PiS do sejmiku ogłaszali podstawy swego programu dla regionu, ze strony dziennikarzy padło pytanie o lotnisko regionalne.

"Rozważamy - trwają analizy razem z ekspertami - czy jakiegoś rodzaju port lotniczy jest możliwy do realizacji na terenie województwa podlaskiego i czy jest możliwość usytuowania takiego portu, sfinansowania takiego portu ze środków unijnych" - odpowiedział wtedy Artur Kosicki, lider listy w okręgu białostockim do sejmiku, szef PiS w mieście.

Dopytywany o to w poniedziałek przez PAP Żalek dodał, że gdy Zjednoczona Prawica zaprezentuje kompleksowy program dla regionu, to "rozwieje wątpliwości". "To lotnisko potrzebne jest nie tylko mieszkańcom Białegostoku i regionu" - mówił kandydat. Obecny na konferencji Artur Kosicki dodał, że dwa tygodnie temu prezentowana była jedynie "pierwsza piątka" inwestycji dla regionu, a prace programowe jeszcze trwają.

W Podlaskiem wciąż nie ma publicznego lotniska. Kilka lat temu samorząd województwa (większość w sejmiku ma od dwóch kadencji koalicja PO i PSL) zrezygnował z budowy lotniska regionalnego. Choć przymierzano się do kilku lokalizacji, ostatecznie uznano, że budowa jest zbyt droga (szacunki mówią o kwocie ok. 320 mln zł netto), a samo późniejsze utrzymanie portu - zbyt kosztowne.

W styczniu 2017 r. społeczny komitet (byli w nim również działacze PiS) doprowadził do referendum regionalnego w sprawie budowy lotniska. Okazało się ono nieważne, bo w głosowaniu wzięło udział niespełna 13 proc. uprawnionych, więc nie został przekroczony próg 30 proc. frekwencji. Pytanie, na które odpowiadano w referendum, brzmiało: "Czy jest Pan/Pani za wybudowaniem w województwie podlaskim regionalnego portu lotniczego?". 96 proc. głosujących opowiedziało się za taką inwestycją.

W związku z tym referendum, wiosną 2017 r. marszałek województwa wystąpił z pismem do ówczesnej premier Beaty Szydło. Zwrócił się w nim do szefowej rządu o rozważenie możliwości podjęcia, wspólnie z samorządem województwa podlaskiego, działań zmierzających do uruchomienia w tym regionie lotniska.

W odpowiedzi resort infrastruktury i budownictwa poinformował, że nie dysponuje środkami budżetowymi na budowę i rozwój nowych lotnisk. Przekazał też informacje wynikające np. z programu rozwoju sieci lotnisk w Polsce, a wskazujące, że przy rozwijaniu infrastruktury lotniskowej w kraju należy przede wszystkim wykorzystać już istniejące zasoby, poprzez modernizację i rozbudowę lotnisk istniejących.

Trwa budowa pasa startowego dla małych samolotów w Białymstoku, budowa podobnego ruszy niebawem w Suwałkach; samorząd województwa dofinansował obie te inwestycje, realizowane przez samorządy obu miast.