Eurostat mierzy produktywność wykorzystania surowców, gdyż miara ta poglądowo pozwala wyrobić sobie zdanie, jaki charakter i poziom rozwoju reprezentują gospodarki poszczególnych krajów należących do Unii Europejskiej. Większy produkt krajowy przy niższym zużyciu surowców świadczy o wyższym poziomie technicznym rodzimej produkcji i większym udziale usług w tworzeniu dochodu narodowego. Duża „surowcochłonność” PKB oznacza z kolei konieczność wyższych nakładów na infrastrukturę związaną z wydobyciem, przetworzeniem i transportem, a także większe obciążenia środowiska naturalnego.

Najwięcej PKB „z kilograma” zużytych surowców uzyskuje gospodarka holenderska – 4 euro i 20 centów (w cenach z 2010 r.). Nieznacznie tylko jej ustępuje Wielka Brytania (3 euro i 63 centy) oraz Luksemburg (3 euro 27 centów). Gospodarki tych trzech krajów charakteryzują się wysokim udziałem usług w tworzeniu PKB, m.in. usług finansowych, których rozwój nie wymaga użycia zbyt wielu surowców. Stąd i wysoki wynik. Warto jednak zwrócić uwagę na wysoką pozycję w takim zestawieniu także znacznie słabiej rozwiniętej gospodarki włoskiej (czwarte miejsce – 3 euro 10 centów).

Polska gospodarka z kilograma surowców „wycisnęła” w 2017 r. jedynie 63 eurocenty PKB, co było w UE wynikiem lepszym jedynie od Łotwy, Estonii, Rumunii i Bułgarii (tylko 30 eurocentów z 1 kg surowców). Pociesza wiedza, że u progu nowego wieku, w 2000 r., wykorzystanie kilograma surowców (licząc w cenach stałych z 2010 r.) przynosiło nam zaledwie 46 eurocentów PKB. Oznacza to wzrost w ciągu ostatnich kilkunastu lat efektywności wykorzystania surowców w naszym kraju o około 38 proc.

Rezultat ten jest porównywalny ze zmianami, jakie zaszły w tym samym czasie w całej Unii Europejskiej (poprawa o 39 proc.). Relacja efektów do nakładów najkorzystniej zmieniła się w tym czasie w Irlandii (wzrost o ponad 140 proc.). Od surowcowego charakteru gospodarki wyraźnie odchodzi także Hiszpania, gdzie efekty w postaci PKB z użycia kilograma surowców wzrosły w latach 2000 – 2017 o 123,3 proc. Diametralnie inna jest sytuacja Rumunii, gdzie użycie kilograma surowców przyniosło w 2017 r. o ponad 31 proc. mniej PKB (ceny stale z 2010 r.) niż w 2000 r.

Realna wartość 1 euro jest inna w każdym kraju unijnym, dlatego dla lepszej porównywalności danych Eurostat posługuje się też standardem siły nabywczej (Purchasing Power Standard – PPS), uwzględniającym różnice cen w krajach UE. W największym skrócie – 1 PPS to wydatek konieczny dla pozyskania analogicznej ilości surowców czy usług w każdym kraju unijnym.

Po sprowadzeniu danych „do jednego mianownika” surowcowa efektywność polskiej gospodarki jest trochę lepsza – wzrasta do 1,12 PPS. Średnia unijna to 2 euro i 20 centów. W takim, bardziej zobiektywizowanym ujęciu, przewaga Holandii i Wielkiej Brytanii maleje, ale tylko nieznacznie. Obraz pozostaje ten sam – w Unii Europejskiej utrzymują się wciąż duże różnice w nakładach jakie trzeba ponieść na pozyskanie surowców, aby osiągnąć wyższy poziom PKB.