Wszyscy główni gracze globalnego przemysłu samochodowego upatrują przyszłości motoryzacji w autach elektrycznych. Jednak prawie wszyscy, poza koncernami z Chin, zarabiają dziś głównie na ciężarówkach, SUV-ach i innych pojazdach wyposażonych w silniki spalinowe.

W pierwszej połowie roku Ford Motor oferował na amerykańskim rynku trzy modele z określoną formą napędu elektrycznego. Jednak na każdy sprzedany samochód z napędem w nowszych technologiach, przypadało 35 aut z napędem tradycyjnym.

Oczywiście w nadchodzących latach salony samochodowe zapełnią się autami z napędem elektrycznym. Jednak to jest przyszłość, a na razie Ford znajduje się na odległej 25. pozycji w nowym rankingu producentów pojazdów elektrycznych, sporządzonym przez Bloomberg New Energy Finance (BNEF).

Celem corocznego zestawienia BNEF nie jest pokazanie, kto sprzedaje najwięcej elektrycznych pojazdów lub buduje akumulatory o najdłuższym zasięgu. BNEF stworzył indeks ważony, który odzwierciedla udział nowych technologii elektrycznych w zasobach i ofertach każdego producenta samochodów.

Niemcy rzucają wyzwanie Tesli. Oto elektryczny E-Tron od Audi [ZDJĘCIA]

Przytłaczająca dominacja Chin

Pojazdy elektryczne są głównym narzędziem w planach Chin w zakresie ograniczenia zanieczyszczenia powietrza. Rząd prowadzi agresywną politykę wymierzoną w stronę tradycyjnych pojazdów. Wszystko po to, by ludzie jeździli cichymi i ekologicznymi samochodami, bez względu na to czy tego chcą, czy nie. Restrykcje te dotykają zarówno producentów samochodów, jak i samych kierowców. Na poziomie krajowym wprowadzono bardzo długą listę ograniczeń i zachęt, wymuszających na koncernach motoryzacyjnych zwiększanie produkcji pojazdów, jak to określają rządzący, nowej energii. Te zasady i zachęty działają także w przypadku kierowców. Obecnie w dużej części Chin proces rejestracji samochodu z silnikiem spalinowym może trwać nawet ponad rok, podczas gdy w przypadku aut elektrycznych stosowne pozwolenie dostaje się praktycznie od ręki.

Jak pokazują wyniki sprzedaży, polityka rządu Chin działa. Około połowa wszystkich zakupów pojazdów elektrycznych na świecie jest dokonywana w Chinach. Nic więc dziwnego, że w rankingu BNEF 14 z 34 firm ma siedzibę właśnie w Chinach, z czego 9 z nich plasuje się w pierwszej dziesiątce.

"To naprawdę był niezwykły rok dla elektrycznych pojazdów w Chinach", powiedział analityk BNEF, Josh Landess. Na czele listy znajduje się firma BYD z siedzibą w Shenzhen, którą wspiera Warren Buffett. W 2017 r. sprzedała ponad 100 tys. pojazdów elektrycznych, w tym autobusy i ciężarówki.

BMW – lider wśród maruderów

Jedynym producentem samochodów spoza Chin, który znalazł się w pierwszej dziesiątce rankingu BNEF, był niemiecki BMW. Bawarski koncern uplasował się na dziewiątej pozycji w klasyfikacji generalnej. W zeszłym roku sprzedał prawie 60 tys. hybryd plug-in. Hybrydy w ofercie producenta z Monachium dostępne są w wielu wersjach, w tym najlepiej sprzedających się sedanach (w trzech klasach) oraz X5 SUV.

Pozostali najwięksi światowi producenci samochodów znajdują się na stosunkowo niskich miejscach na liście BNEF, daleko za plecami BMW i daleko w tyle za chińskimi producentami samochodów z napędem elektrycznym. Ten ogromny dystans między gigantami takimi jak General Motors, Honda czy Fiat Chrysler oraz chińskimi producentami samochodów można wytłumaczyć metodologią rankingu BNEF. W przypadku największych zachodnich koncernów oferta aut elektrycznych jest niewielka w porównaniu z milionami aut spalinowych produkowanych przez te firmy, przez co wartość indeksu jest na niskim poziomie.

Gdzie jest Tesla?

A gdzie podziała się słynna Tesla, która produkuje wyłącznie auta elektryczne, więc w jej przypadku wskaźnik powinien być najwyższy? Analitycy BNEF nie brali pod uwagę firm produkujących mniej niż 250 tys. pojazdów rocznie – oto przyczyna, dlaczego Tesla w ogóle nie pojawia się w tym rankingu.

W 2040 r. co drugi samochód będzie miał napęd elektryczny?