Rosyjscy pogranicznicy przepłynęli na terytorium NATO. Służby się spóźniły

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 grudnia 2025, 15:24
Estaaa
Rosyjscy pogranicznicy przepłynęli na terytorium NATO. Służby się spóźniły/Militarnyj
Estończycy właśnie zaczęli wznosić pierwsze bunkry na południowo-wschodnim odcinku granicy z Rosją, mające stanowić fundament Bałtyckiej Linii Obrony. Tymczasem w środę, w innym miejscu, na jej terytorium przepłynęli trzej rosyjscy pogranicznicy. Szef MSW tego kraju nie przesądził, czy to była kolejna prowokacja, czy zwykłe nieporozumienie. Tak czy inaczej Tallin wezwał przedstawicieli ambasady Kremla "na dywanik".      

Trzej Rosjanie na falochronie

Incydent miał miejsce w środę około godz. 10. Wtedy właśnie estońscy funkcjonariusze straży granicznej zauważyli na obrazie z kamer monitoringu rosyjski poduszkowiec przemieszczający się po rzece Narwa, w pobliżu falochronu obok miejscowości Vasknarva nad jeziorem Pejpus (173 km na wschód od Tallina).

W pewnym momencie jednostka zatrzymała się. Na falochron wyszło trzech rosyjskich pograniczników – chwilę przeszli się po nim. Znajdowali się wówczas poza linią kontrolną, oddzielającą Rosję od Estonii. Niedługo potem weszli na pokład i odpłynęli z powrotem w kierunku rosyjskiego brzegu, zanim zdążyły zareagować estońskie służby. 

Miejsce incydentu granicznego
Miejsce incydentu granicznego

Estonia zagęszcza patrole. Rosyjscy dyplomaci wezwani na dywanik

Eerik Purgel, dowódca estońskich pograniczników na tym odcinku, przekazał, że na naruszenie zareagowało kilka patroli. – Zdarzenie zostało zarejestrowane przez systemy dozoru, a na falochronie przeprowadzono wstępne oględziny. Nawiązaliśmy oficjalny kontakt z pełnomocnikiem granicznym Federacji Rosyjskiej w celu uzyskania wyjaśnień – mówił w rozmowie z estońskim nadawcą publicznym ERR. Dodał, że na tym odcinku granicy zwiększono liczbę patroli, by natychmiast reagować na ewentualne kolejne incydenty.

Przedstawiciele służb granicznych Estonii i Rosji mieli w czwartek spotkać się w sprawie zdarzenia. Jednocześnie MSZ Tallina wezwało chargé d’affaires ambasady Rosji, by zaprotestować przeciwko naruszeniu granicy.

To może być kolejna prowokacja. "Rosjanie zawsze nas uprzedzali"

Sytuację skomentował również Igor Taro, szef resortu spraw wewnętrznych. Przyznał, że zdarzenie nie stanowiło bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju. Nie przesądził, czy była to kolejna prowokacja Kremla. 

Wyjaśnił jednak specyfikę tego odcinka granicy: aby wypłynąć z rzeki Narwy na jezioro Pejpus, rosyjskie jednostki muszą przepłynąć przez wody estońskie. – Od lat obowiązuje w tej kwestii porozumienie (...). Zawsze nas o takich przejazdach uprzedzali. Tym razem tego nie zrobili i doszło do incydentu – podsumował.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj