Przy tak ogromnej podaży owoców sadownicy otrzymują za nie bardzo niskie ceny. Kilogram jabłek dla przetwórstwa przemysłowego kosztował we wrześniu średnio 22 gr – o 72 proc. mniej niż przed rokiem, ale część firm płaciła zaledwie kilkanaście groszy. Takie ceny nie pokrywały kosztów produkcji. Dlatego firma Eskimos w porozumieniu z resortem rolnictwa rozpoczęła w październiku skup interwencyjny. Z rynku ma być zdjęte 0,5 mln ton jabłek przemysłowych – z ceną minimalną 25 gr za kilogram.

– Wszystkie zebrane owoce mogą być zagospodarowane – twierdzi dr Bożena Nosecka z Instytutu Ekonomicznego Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Według niej przy bardzo niskich cenach może nieco wzrosnąć konsumpcja. W ubiegłym roku wyniosła ona 12 kg na osobę, a w tym może być o kilogram wyższa. Dałoby to w sumie ok. 0,5 mln ton. Natomiast grubo ponad milion ton może trafić na eksport. Nie będzie to jednak łatwe, ponieważ w tym roku zbiory jabłek w krajach Unii Europejskiej też były rekordowe. Spadły natomiast w Chinach. Reszta jabłek trafi do przemysłu.

Zdaniem Barbary Groele z Krajowej Unii Producentów Soków ok. 0,5 mln ton jabłek może się zmarnować. ©℗